|
materiał: AQUATEX (10000 gH2O/24h, 10000 mmH2O) kaptur: prosty, chowany w kołnierzu kieszenie: 2 kieszenie z przodu + sucha kieszeń Cena: 289,90 PLN Rozmiary:XXS / XS / S / M / L / XL-beż / XXL-beż, czarny
Nagły przypływ gotówki przed wyjazdem na praktyki terenowe, szybka decyzja – trzeba wreszcie sobie sprawić kurtkę co nie przemaka i „oddycha”. Obskoczyłem kilka sklepów i w Horyzoncie ją zobaczyłem. Od razu spodobał mi się jej wygląd (czarna z szarymi wstawkami), cena 299zł sprawiła, że wszedłem w jej posiadanie z przeznaczeniem przede wszystkim na góry, jak również wszelaki outdoor i miasto. Avalan jest produkowany tylko dla Horyzontu
Materiały: Membrana Aquatex 10.000 gH2O/24h i 10.000 mm nie imponuje, lecz kurtka nigdy nie przemokła. Choć takiego extrimu w postaci 3-dniowej zlewy nie miała to jej wodoodporność oceniam wysoko. Tu pojawia się poważny mankament. Tkanina nie posiada fabrycznej impregnacji (lub tak szybko zeszła, że nie zdążyłem jej zauważyć). Producent zabronił używania jakiegokolwiek impregnatu. Moje mailowe pytania do producenta na ten temat można krótko skwitować: BO NIE!. Cytując „...niektóre preparaty zatykają pory w membranie...”, „...zaimpregnowanej membrany nie można podkleić...”. Dla mnie jest to duży minus wszystkich kurtek Milo, bo wystarczy trochę wody, by całkowicie zalepić membranę i po oddychalności. Właśnie! O oddychalności trudno mi się wypowiedzieć, powiedziałbym, że jest niska/średnia (wystarczająca dla niewielkiego/średniego wysiłku), choć nie mam na razie porównania z np. Goretex’em. Podszewka z siatki, u dołu wykończona gładkim materiałem. Do tej pory membranie nic nie jest (przeżyła jedno pranie w czystej wodzie) nie ma odspojeń, wykruszeń. Materiał nie zarejstrował żadnych przetarć, zmechaceń, wygląda jak nowy.
Krój: Krój jest typowo miejski – workowaty. Przedłużany tył jest jedynym „utechnicznieniem” jakiego można się dopatrzeć, na rower jest o kilka cm za krótki, by chronić przed chlapiącą wodą. Tylko jeden ściągacz na dole i przestrzeń jaka tworzy się nad tyłkiem na wysokości nerek daje pole do popisu zjawisku konwekcji, znaczy się jest zimno w nery. Wyraźnie odczuwałem brak drugiego ściągacza w pasie. Oczywiście jak ma się założony plecak to problem znika, by ze zdwojoną siłą dać o sobie znać gdy go zdejmiemy.
Rękawy: Profilowane ze mankietami na rzepy jak dla mnie zbyt szerokie. Można by tam jeszcze zmieścić kilka bronków. W miejscu kontaktu (podczas machania) z kieszeniami lub pasem biodrowym są szwy, które nie miały innego wyjścia jak się przetrzeć i wszystko trzyma się na podklejeniu taśmą termoprzylepną. I każdy prędzej czy później to zrobi chyba, że chodzi stylem „pakera”.
Kaptur i kołnierz: Kaptur to archaizm i koserwatyzm do bólu. Od średniowiecza wybija się rzepem z tyłu do regulacji objętości i gumką ściągającą (z reszta te gumki tak śmiesznie odstają-jak czułki). Nic w nim nie widać (pole widzenia ograniczone), a gdy użyjemy szyi to podziwiamy widoki jednym okiem. Deszcz leje się nam na twarz (brak daszka). Za te wszystkie poświęcenia mamy kaptur który nie wygląda dziwnie i można się z takim pokazać „na mieście” – może to dla kogoś ważne. Kołnierz „ortopedyczny” ze schowanym kapturem chroni przed skręceniem karku jak i później pomaga w rehabilitacji . Z wyciągniętym kapturem mamy miejsce na 2m szalik – jak kto lubi. A jak ktoś nie lubi to mu wietrzyk po szyjce wieje. Mam wrażenie, że producent/projektant zapomniał jednym rzepie do chowania kaptura i całość ma tendencje do wyłażenia na wierzch. Jest też płatek chroniący brodę.
Kieszenie: Są trzy, jest to stanowczo za mało. Dwie standardowe po bokach i napoleońska zapinane na zamki, są odpowiedniej wielkości. Płatki na tych po bokach maja ostre rogi, które haczą o rękawy.
Zamki i inne detale: Zamki są YKK co nie uważam za jakiegoś strasznego plusa jak to ma miejsce w innych testach. Nie wiem jak to jest, że w polarze z hipermarketu za 6zl też jest taki, mam je w pościeli. Wypowiedzi takie jak: „ wada: zamki nie są YKK, choć są sprawne” są dla mnie trochę niepoważne. Jest wpięcie na polar jak dla mnie zbędne. Rzepy – bez zastrzeżeń, „część haczykowa” są zrobione z jednego kawałka plastiku, sprawia wrażenie niezniszczalnego. Szwy są niedbale zrobione od strony technologicznej, za bardzo wystają poza obręb materiału (choć równo prowadzone) i są z bardzo kiepskich nici. Łatwo się przecieraja.
Podsumowanie: Kurtka jest typowo miejska, z reszta w e-horyzoncie jest to wyraźnie napisane (no, może bez tego „wyraźnie”). Do zastosowań outdoorowych raczej się nie nadaje. Nasuwa się pytanie o cel takiego zakupu. Czy membrana jest potrzebna w tramwaju, na spacerze po parku, na wyjście do baru? Gdzie może się nadarzyć okazja na jej wykorzystanie? Raczej wtedy się nie pocimy w takim stopniu by była potrzebna. Moim zdaniem w takich sytuacjach wystarczy zwykły ortalion (np. HiM Ruston), który jest poza tym tańszy. Ideowo więc to kurtka nie ma zastosowań, z resztą odkąd mam softshella (3 miesiące) na mieście nie użyłem jej ani razu, a w górach 2 dni. Kupiłem ją w czerwcu 2005 i użytkowałem non-stop 9 miesięcy, była ze mną 2 miesiące w terenie.
Zalety: - wygląd - cena (jak na membranę) - wodoodporność - solidny materiał - zamki YKK
Wady: - brak ściągacza w pasie - kiepski kaptur i kołnierz - brak i niemożność impregnacji - zbyt szerokie rękawy - mało kieszeni - przecierające się szwy
* jeżeli chcesz o tym podyskutować, zapraszamy |