• Narrow screen resolution
  • Wide screen resolution
  • Auto width resolution
  • Increase font size
  • Decrease font size
  • Default font size
  • default color
  • red color
  • green color
[Kurtki] Milo Avalan Drukuj Email
Redaktor: Atanor   
14.02.2008.


materiał: AQUATEX (10000 gH2O/24h, 10000 mmH2O)
kaptur: prosty, chowany w kołnierzu
kieszenie: 2 kieszenie z przodu + sucha kieszeń
Cena: 289,90 PLN
Rozmiary:XXS / XS / S / M / L / XL-beż / XXL-beż, czarny

Nagły przypływ gotówki przed wyjazdem na praktyki terenowe, szybka decyzja – trzeba wreszcie sobie sprawić kurtkę co nie przemaka i „oddycha”. Obskoczyłem kilka sklepów i w Horyzoncie ją zobaczyłem. Od razu spodobał mi się jej wygląd (czarna z szarymi wstawkami), cena 299zł sprawiła, że wszedłem w jej posiadanie z przeznaczeniem przede wszystkim na góry, jak również wszelaki outdoor i miasto. Avalan jest produkowany tylko dla Horyzontu

Materiały:
Membrana Aquatex 10.000 gH2O/24h i 10.000 mm nie imponuje, lecz kurtka nigdy nie przemokła. Choć takiego extrimu w postaci 3-dniowej zlewy nie miała to jej wodoodporność oceniam wysoko. Tu pojawia się poważny mankament. Tkanina nie posiada fabrycznej impregnacji (lub tak szybko zeszła, że nie zdążyłem jej zauważyć). Producent zabronił używania jakiegokolwiek impregnatu. Moje mailowe pytania do producenta na ten temat można krótko skwitować: BO NIE!. Cytując „...niektóre preparaty zatykają pory w membranie...”, „...zaimpregnowanej membrany nie można podkleić...”. Dla mnie jest to duży minus wszystkich kurtek Milo, bo wystarczy trochę wody, by całkowicie zalepić membranę i po oddychalności. Właśnie! O oddychalności trudno mi się wypowiedzieć, powiedziałbym, że jest niska/średnia (wystarczająca dla niewielkiego/średniego wysiłku), choć nie mam na razie porównania z np. Goretex’em. Podszewka z siatki, u dołu wykończona gładkim materiałem. Do tej pory membranie nic nie jest (przeżyła jedno pranie w czystej wodzie) nie ma odspojeń, wykruszeń. Materiał nie zarejstrował żadnych przetarć, zmechaceń, wygląda jak nowy.
 

Krój:
Krój jest typowo miejski – workowaty. Przedłużany tył jest jedynym „utechnicznieniem” jakiego można się dopatrzeć, na rower jest o kilka cm za krótki, by chronić przed chlapiącą wodą. Tylko jeden ściągacz na dole i przestrzeń jaka tworzy się nad tyłkiem na wysokości nerek daje pole do popisu zjawisku konwekcji, znaczy się jest zimno w nery. Wyraźnie odczuwałem brak drugiego ściągacza w pasie. Oczywiście jak ma się założony plecak to problem znika, by ze zdwojoną siłą dać o sobie znać gdy go zdejmiemy.

Rękawy:
Profilowane ze mankietami na rzepy jak dla mnie zbyt szerokie. Można by tam jeszcze zmieścić kilka bronków. W miejscu kontaktu (podczas machania) z kieszeniami lub pasem biodrowym są szwy, które nie miały innego wyjścia jak się przetrzeć i wszystko trzyma się na podklejeniu taśmą termoprzylepną. I każdy prędzej czy później to zrobi chyba, że chodzi stylem „pakera”.



Kaptur i kołnierz:

Kaptur to archaizm i koserwatyzm do bólu. Od średniowiecza wybija się rzepem z tyłu do regulacji objętości i gumką ściągającą (z reszta te gumki tak śmiesznie odstają-jak czułki). Nic w nim nie widać (pole widzenia ograniczone), a gdy użyjemy szyi to podziwiamy widoki
jednym okiem. Deszcz leje się nam na twarz (brak daszka). Za te wszystkie poświęcenia
mamy kaptur który nie wygląda dziwnie i można się z takim pokazać „na mieście” – może to dla kogoś ważne. Kołnierz „ortopedyczny” ze schowanym kapturem chroni przed skręceniem karku jak i później pomaga w rehabilitacji :D . Z wyciągniętym kapturem mamy miejsce na 2m szalik – jak kto lubi. A jak ktoś nie lubi to mu wietrzyk po szyjce wieje. Mam wrażenie, że producent/projektant zapomniał jednym rzepie do chowania kaptura i całość ma tendencje do wyłażenia na wierzch. Jest też płatek chroniący brodę. 

Kieszenie:
Są trzy, jest to stanowczo za mało. Dwie standardowe po bokach i napoleońska zapinane na zamki, są odpowiedniej wielkości. Płatki na tych po bokach maja ostre rogi, które haczą o rękawy. 

Zamki i inne detale:
Zamki są YKK co nie uważam za jakiegoś strasznego plusa jak to ma miejsce w innych testach. Nie wiem jak to jest, że w polarze z hipermarketu za 6zl też jest taki, mam je w pościeli. Wypowiedzi takie jak: „ wada: zamki nie są YKK, choć są sprawne” są dla mnie trochę niepoważne. Jest wpięcie na polar jak dla mnie zbędne. Rzepy – bez zastrzeżeń, „część haczykowa” są zrobione z jednego kawałka plastiku, sprawia wrażenie niezniszczalnego. Szwy są niedbale zrobione od strony technologicznej, za bardzo wystają poza obręb materiału (choć równo prowadzone) i są z bardzo kiepskich nici. Łatwo się przecieraja.

Podsumowanie:
Kurtka jest typowo miejska, z reszta w e-horyzoncie jest to wyraźnie napisane (no, może bez tego „wyraźnie”). Do zastosowań outdoorowych raczej się nie nadaje. Nasuwa się pytanie o cel takiego zakupu. Czy membrana jest potrzebna w tramwaju, na spacerze po parku, na wyjście do baru? Gdzie może się nadarzyć okazja na jej wykorzystanie? Raczej wtedy się nie pocimy w takim stopniu by była potrzebna. Moim zdaniem w takich sytuacjach wystarczy zwykły ortalion (np. HiM Ruston), który jest poza tym tańszy.
Ideowo więc to kurtka nie ma zastosowań, z resztą odkąd mam softshella (3 miesiące) na mieście nie użyłem jej ani razu, a w górach 2 dni.
Kupiłem ją w czerwcu 2005 i użytkowałem non-stop 9 miesięcy, była ze mną 2 miesiące w terenie. 

Zalety:
- wygląd
- cena (jak na membranę)
- wodoodporność
- solidny materiał
- zamki YKK

Wady:
- brak ściągacza w pasie
- kiepski kaptur i kołnierz
- brak i niemożność impregnacji
- zbyt szerokie rękawy
- mało kieszeni
- przecierające się szwy

 


jeżeli chcesz o tym podyskutować, zapraszamy

Zmieniony ( 08.11.2008. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Nasi Partnerzy:






Reklama