Recenzje sprzętu
Obuwie
[Sandały] Source Stream Men | [Sandały] Source Stream Men |
|
|
| Redaktor: chróściel | |
| 14.02.2008. | |
Sandały te zakupiłem dzięki uprzejmości Menela rok temu w lipcu, gdzie od razu też na Wielkiej Fatrze przeszły chrzest bojowy. Miesiąc wcześniej miałem do czynienia z zakrywającymi palce sandałami HiMountain Trial, które ostro zmasakrowały mi stopy, więc nawet kwestia wydania 218 zł na sandały, nie odstraszyła mnie i dokonałem zakupu.Opis dystrybutora (alvika.com.pl): Zaprojektowane dla tych, którzy szukają perfekcyjnie dopasowanych i komfortowych sandałów, które sprawdzą się na lądzie oraz w wodzie. Idealne na trudne wycieczki oraz letnie wyprawy Cechy: 1. X-Strap™ Patent - specjalny system mocowania pasków 2. EXC - wyściółka antywstrząsowa 3. Technologia A.R.T.™ - odporne na ścieranie, gumowe podeszwy o fakturze wspomagającej przyczepność 4. Funkcja "klapka" 5. Automatyczne dostosowanie się podeszwy do kształtu stopy 6. Specjalny proces antybakteryjny zapobiega przykremu zapachowi i rozmnażaniu bakterii 7. Klamry na krawędziach zabezpieczają system pasków 8. Szybkoschnące paski 9. Trzywarstwowa konstrukcja podeszwy 10. Kieszonka powietrzna absorbująca drgania na pięcie 11. Dodatkowy boczny pasek zapewniający lepsze wsparcie stopy 12. Gwarancja zielonego punktu; 13. Ekologiczna torba do transportu sandałów ![]() Recenzja, czyli kilka słów by me. Otrzymałem od Menela żółte opakowanie- woreczek do przechowywania ich, a po jego otworzeniu, pierwsze, co odczułem, to zapach wanilii. Tak, moi drodzy, otóż te sandały nie śmierdzą, ale właśnie pachną. Od razu należy podkreślić, że śmigałem w nich od lipca do praktycznie końca września w zeszłym roku, a w tym są już od miesiąca w ciągłym użyciu i naprawdę dalej nie dają czadu, a zapach wanilii jak na razie jeszcze nie zaniknął. Raz na tydzień szoruję je szczotką w gorącej wodzie z mydłem i z ciekawości nawet pytałem rodzinę;), a ta mówi, że odoru brak. Sam też nie odczuwam nic, więc zadowolonym z tego, ponieważ i wspomniane wcześniej Triale jak i HD (identyczne sandały robi teraz HiMountain) waliły po 3 dniach jak smok. Oczywiście o stopy również dbam i stosuję co jakiś czas (a dokładniej raz w miesiącu) kuracyjkę antygrzybiczną przez 5 dni. Robię to po pierwsze z tego względu, że noszę codziennie sandały, a poza tym nie chciałbym na macie, na której jestem każdego dnia, zostawić ani sobie, ani kolegom, żadnej niespodzianki, która mogłaby przenieść się na inne części ciała. Pierwsze wrażenia. Prócz zapachu dobiegającego do mych nozdrzy, trzymałem w rękach kawałek gumy z trzema paskami za 218 zł. No tak, pomyślałem sobie, tom umoczył kolejną kasiorę… Bez fanzolenia założyłem je, dociągnąłem dość mocno paski, zdjąłem i spakowałem do woreczka, przytraczając go do plecaka. W tym samym dniu docieramy na Wielką Fatrę, gdzie mam okazję pochodzić w nich przez ponad godzinkę na luzie, bez plecaka. Trzeba przyznać, że po kilku godzinach łażenia w Menidlach w lipcu, sprawiło mi chodzenie w nich niesamowitą przyjemność, ale obojętnie czy byłyby to klapki czy Sourc`y, odczucie byłoby takie samo. Przez następne 5 dni chodzę w nich co wieczór i utwierdzam się, że sandały to naprawdę fajna sprawa, po 10 godzinach łażenia w butach trekkingowych. Paski, rzepy, czyli dopasowujemy sandałki. Tak naprawdę do chodzenia bez plecaka są genialne i nie trzeba zbytnio kombinować z dopasowaniem długości pasków. Zakładamy je na stopę i instalujemy sobie paski czy to lżej czy mocniej, w zależności od ochoty. Dopasowanie konieczne jest jednorazowo, ponieważ rzepy, jakimi są zakończone, trzymają mocno i nie było takiej akcji, aby puściły, a przeszły trochę począwszy od górek, kończąc na brodzeniu w morzu i morskim piachu. Końce pasków zakończone są dodatkową, cienką patką, która pozwala dociągnąć i w bardziej pewny sposób doczepić pasek do rzepa. Zasadniczo również odpinanie do kąpieli tylnego paska (bo i taka możliwości istnieje) również nie jest problemem. Trochę można mieć kłopotu z ponownym przełożeniem przez szlufki, ale da się to zrobić po kilku chwilach mocowania. Gdy łazimy z plecakiem… No właśnie. Wiele osób powie, że to trochę nie teges, bo nie trzymają stopy etc, etc. Jednak nic takiego złego przez kilka dni, w których w nich właśnie po terenie górskim łaziłem, się nie przydarzyło. Pojawił się zarazem inny problem. Jak wspomniałem dopasowanie pasków to czysta formalność, ale tylko przy chodzeniu bez obciążenia. Gdy w grę wchodzi cięższy plecak, trzeba paski dopasować solidnie. Moja rada jest taka, aby były bardziej luźne niż zaciśnięte. Trzy godzinki schodziłem z mocno zaciśniętymi ze Smreka na Wielkiej Fatrze i plastykowe szlufki zmasakrowały mi ciut kostki. Na następny dzień poluzowałem i nastąpił prawdziwy luksus. W trakcie kolejnych dni posapałem w nich jeszcze po góreczkach typu Beskid Sądecki i nie pojawiły się już żadne problemy. Jeśli chodzi o czas schnięcia, to paski wykonane są z materiału przypominającego w dotyku połączenie cordury z czymś tam jeszcze i na pewno nie są szybkoschnące. Dla mnie osobiście nie jest to uciążliwe, ale po wieczornej kąpieli, rano nigdy nie były jeszcze suche, co niektórym może przeszkadzać. Na słońcu, jak wszystko zresztą, schną bardzo szybko;). Wyściółka wewnętrzna. Jak ognia unikam w sandałach wyściółki nubukowej czy innej skórzanej z dość prostej przyczyny- nie dość, że długo schnie, to potrafi po 3 dniach uderzać w nozdrza jak siarka smoka. Tutaj mamy do dyspozycji wyściółkę z materiału gumopodobnego z malutkimi „wypustkami”, dzięki którym stopa może swobodnie w jakimś tam zakresie poodychać, nie przylegając całkowicie do niej. Jak widać, a raczej nie czuć, jest to skuteczne rozwiązanie, tym bardziej w połączeniu z materiałem antybakteryjnym, którym jest wykończona, a który to zapewnia mi tak wspaniały, waniliowy zapaszek zamiast odorku. Wyściółka ta też nie powoduje, w moim przypadku przynajmniej, żadnych odparzeń. Dziesięć godzin chodzenia w nich, nie jest straszne moim stopom, a i zapaszek się nie pojawia. Po kąpieli czy zamoczeniu, wyściółka wysycha praktycznie natychmiastowo. Sama konserwacja jest banalna- bierzemy szczotkę, mydło i hajda pod wodę i mamy spokój na kilka dobrych dni. Podeszwa. Zasadniczo kolejna mocna strona tych sandałów, to właśnie podeszwa. Producent daje gwarancję do zużycia się zielonego punktu znajdującego się w okolicach pięty, ale nie wygląda mi na to, aby starcie to mogło nastąpić w tej dekadzie jeszcze, więc jestem spokojny. Podeszwa ta ściera się do pewnego momentu, który wymusza ułożenie naszych stóp podczas chodzenia, a potem ani rusz, ścieranie nie jest zauważalne. Jeśli chodzi o stabilność na powierzchniach mokrych, to jest całkiem niezła. Przyznam, że bardziej ślizgały mi się moje stare, wysłużone Karrimory, niż Sourcowe podeszwy. Tłumienie wstrząsów jest również całkiem niezłe. Przy 20 kg na plecach chodziło mi się w nich w górkach całkiem dobrze i nie odczuwałem żadnych niedogodności. Nie było odbitych „podeszw”. Istotnym problemem w niektórych butach, do których przecież można zaliczyć i sandały, jest to, że niezależnie od tego jak się stąpa, podeszwy mają taką konstrukcję, że wszelakie kamyki, które mijamy, potrafią nam nawrzucać do buta (normalnie za cholewkę, a w sandałach po prostu możemy zostać nimi od tyłu dosłownie obrzuceni, co jest tym gorsze tutaj, że zawsze to to jakoś dostanie się nam pod stopę). W Source Stream problem ten nie występuje. Nie oznacza to, że czasem coś tam nie wleci, ale nie jest to wydarzenie notoryczne, więc tym bardziej chodzenie po piaszczysto- skalistym terenie nie jest uciążliwym choćby i dzięki temu właśnie. Podsumowanie. Dobre sandały, jednak w dość wysokiej cenie. Należy je dobrze dopasować do stopy, a będą potrafiły zastąpić w upalny dzień nawet buty trekkingowe. Ich zaletą jest wytrzymałość, a jedyną wadą, jaką obecnie znalazłem, prócz złego dopasowania i pojawiających się wtedy problemów, to ich waga- nie należą do najlżejszych, co dla niektórych może być przeszkodą, przy podejmowaniu decyzji o zakupie. Mi to problemu nie sprawiło i dokonałem wydaje mi się dość ciekawej i korzystnej dla mnie wymiany handlowej. Będzie to, zdaje się, inwestycja na długie lata, stąd też, takową, mogę polecić każdemu. Zresztą podobną opinię, jak moja, o nich wyraża Menel, który sam takowe posiada. |
|
| Zmieniony ( 08.11.2008. ) |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|