|
Autor: Walter02
Kayland Contact 1000 
Buty z jednego kawałka skóry, minimalna ilość szwów, żadnej membrany - oto cechy porządnego buta trekkingowego promowane przez co mądrzejszych, którymi to zamierzałem się kierować przy zakupie nowych butów. Do momentu... właśnie do momentu kiedy zobaczyłem na półce opisane poniżej Contacty 1000. Buty będące zupełnym przeciwieństwem powyższego i ...naprawdę bardzo ładne. Po przymierzeniu po starych mądrościach nie było już śladu. Sekundę wcześniej miałem jeszcze szanse, mogłem odwrócić się na pięcie i uciec w popłochu, niestety; leżały jak ulał. Czy chwilowe zaślepienie zmysłem estetycznym to dobry przepis na wybór obuwia trekingowego? - przeczytajcie poniżej:
Opis zewnętrzny Cholewka Contact 1000 to but z lini "NEW PERFORMANCE " "od krótkich wycieczek po wielodniowe, górskie wędrówki" jak podaje dystrybutor. But jest wysoki wykonany z zamszu - zewnątrz i jakowegoś nienazwanego (BREATHABLE MATERIAL IN HIGH RESISTENT FIBERS) corduropodobnego materiału - część przednia i język. Część skórzana obejmuje jedynie bok stopy. Cholewka jest wysoko sznurowana (pięć par przelotek i trzy pary żabek), z tyłu obniża sie dosyć mocno, tak, aby oszczędzić ścięgno Achillesa, przód jest pięknie zalany gumowym otokiem. Wewnątrz buta zastosowano membranę PRHOOF. X Podeszwa Twardość podeszwy według skali opublikowanej na stronie Kayland'a to 5 (z 9 możliwych), gdzie 1 odpowiada nagiej stopie, a 9-tkę mają buty zupełnie twarde do wypraw wysokogórskich, wycieczek po lodowcach, wspinaczki lodowcowej, drytoolingu, do półautomatycznych raków. Stopień 5 wedug skali Kaylanda oddpowiada "Trekking, via ferratas, hiking. ", więc w zasadzie wszystko z nastawieniem na bardziej skalisto. W podeszwie kryje się system I.A.D.S, który według producenta ma za zadanie tłumić drgania i jednocześnie w jakiś tajemniczy sposób przenosić energię pomiędzy piętą a czubkiem buta 
Użytkowanie Ja do tej pory buta używałem w sezonach wiosenno - jesiennych zawsze w górach bardziej skalistych niż ziemistych (Tatry, Karkonosze), oraz w górach bardziej ziemistych niż skalistych (Beskidy, Góry Sowie) na wyjazdach z obiążeniem; bez obciażenia w tego typu teren używam butów niskich - do kostki. Zimą buty były używane jedynie jako podejściowe, do momentu, kiedy dało już się założyć buty narciarskie. Podeszwa rewelacyjnie spisuje się w kontakcie ze skałą, nawet mokrą oraz bardzo nachyloną. O ile za dobrą przyczepność odpowiada zastosowany vibram, tak łatwość podejścia jest skutkiem rewelacyjnego wyprofilowania podeszwy. Przód buta jest sporo wygięty do góry, dzięki czemu mniej męczymy się pokonując nachylone płaszczyzny. 
Spostrzeżenia Co do komfortu cholewki, to można prawić same superlatywy: zaraz po włożeniu nogi mamy poczucie, że ubraliśmy papcie, po zasznurowaniu - buty trzymają na beton. Po pierwszych krokach mamy uczucie, jakby w podeszwach zamontowane były sprężyny (prawdopodobnie o sobie znać daje system I.A.D.S). System sznurowania pozwala na idealne dopasowanie buta do nogi - sznurowanie nie jest poprowadzone wzdłuż osi buta, lecz skręca troszeczkę na zewnątrz stóp. Na początki troszeczkę nieswojo się czułem patrząc z góry na swoje obute stopy - wydawało mi się, że stoję w rozkroku. Wrażenie to potęguje zastąpienie pierwszej zewnętrznej metalowej przelotki materiałową szlufką. Niestety brakuje mi środkowej "zaciskającej" szlufki, która umożliwiłaby oddzielenie siły zasznurowania odcinka stopy od odcinka kostkowo-piszczelowego. Oczywiście - można osobno sznurować te dwa odcinki rozdzielając je jakimś supłem, ale komu się chce. Kolejnym mankamentem jest brak haczyka do stuptuta. Niby ochraniacz można zaczepić bezpośrednio o sznurówkę, ale nie da się go wtedy dobrze naciągnąć. Trzeba by bardzo mocno sznurować buta, co w połączeniu z ewentualną niską temperaturą może doprowadzić do odmrożenia stóp.
Niestety zastosowana membrana PRHOOF nie przypadła mi do gustu. To, że nie uchroniła buta stopy przed przemoknięciem (co prawda but przemókł dopiero po 7 godzinach naprawdę sporego deszczu, ale jakoś tak w dwa tygodnie po zakupie), to można w jej wybaczyć, ale niewybaczalne jest to, że zwykle po zdjęciu buta w domu mam odparzoną stopę. Dzieje się to niezależnie od pogody - wszystko jedno czy zimno, czy gorąco, czy wilgotno, czy sucho. Za każdym razem ledwo co poznaję swoją stopę - tak jakbym przez 3 godziny siedział w gorącej kąpieli. Zauważyłem, że znaczenie ma fakt, jak długo po wysiłku jeszcze mam na nogach buty; stopa jest odparzona, jeżeli z gór wracam kilka godzin w pociągiem lub autobusem, natomiast nie dzieje się tak, jeżeli bezpośrednio po wysiłku zmienię buty np. w schronisku. Z tego faktu wywnioskowałem, że membrana działa dopiero przy sporych gradientach wilgotności/temperatury, które są utrzymane w momentach, kiedy stopa pracuje. Przy odpoczynku temperatura i wilgotność stopy spada i membrana przestaje działać. Stopa kisi się we własnym sosie. Ostatnio widziałem ten sam model Kaylanda, ale z membraną Event. Prawdopodobnie ona spisuje się dużo lepiej.
Przez cały okres użytkowania zaobserwowałem jedynie "zwykłe" oznaki zużycia: •Dosyć mocno wytarła się podeszwa: 
<> <>
•przetarł wierzchni materiał przy zakończeniu cholewki oraz nad lewą piętą (moje stopy robią to każdym butom bez wyjątku). 
•na pierwszy rzut oka nieskazitelne żabki i sprzączki zardzewiały od spodu brzydko farbując i raniąc tkaninę pod spodem. 

•gumowy otok rewelacyjnie się sprawuje. Dopiero bardzo uważnie patrząc można zauważyć na nim drobne ryski. 
Poza tyn nic się nie złamało, nie urwało Przez te wszystkie lata zaobserwowałem, że buty przybrały na wadze. Przy zakupie wydawały się leciutkie, jakby były zrobione z papieru, teraz mają zwykłą wagę górskich buciorów. Odniosłem także wrażenie, że buty sporo się "rozkłapciały" tzn zwiększyły swoją objętość. Nie jest to wielka wada, ponieważ przy ich budowie wystarczy ciut mocniej ściągnąć sznurówki.
Konserwacja tego typu obuwia to zajęcie dla cierpliwych. Zwykle umycie i zaimpregnowanie pary zajmuje mi około 30 minut nie licząc okresu schnięcia pomiędzy umyciem i impregnacją. Tyle czasu potrzeba, aby odgiąć każdy kawałek skóry i przejechać pod nim szczoteczką, a później aplikatorem z Nikwaxem Dodam, że dbam o te buty - po każdym dniu chodzenia suszę je przy wyciągniętych wkładkach, po każdej wycieczce myję je po wodą przy pomocy szczotki i jeżeli trzeba środka do pielęgnacji skóry. Po przemoknięciu, co parę wyjazdów, lub przed dłuższą trasą impregnuję je Nikwaxem.
Podsumowanie Bardzo, ale to bardzo ładne i wygodne buty na lato. Poza oczywistą zaletą, którą jest ich wygląd, mają także inne i to nie tylko estetyczne. Niestety ten sezon (czwarty) będzie prawdopodobnie ich ostatnim - podeszwa tak szybko się ściera. Nie wiem, jakie będą następne buty, które kupię. Poważnie rozważam Contact 1000 z Eventem...
Zalety: •są bardzo ładne •wygoda •dobra przyczepność •wyprofilowanie podeszwy •mała waga
Wady: •"nieoddychająca" membrana •skomplikowana konserwacja •brak zaczepu na ochraniacz
* jeżeli chcesz o tym podyskutować, zapraszamy |