Recenzje sprzętu
Akcesoria
[Czołówki] Petzl Duo LED 14 Belt | [Czołówki] Petzl Duo LED 14 Belt |
|
|
| Redaktor: chróściel | |
| 19.09.2008. | |
|
Swego czasu poszukiwałem odpowiedniej czołówki do dwóch działań: górskiego i rowerowego. Zasadniczo za radą Kosmosa, który już wtedy ją posiadał, zakupiłem w 2005 roku z pomocą sklepu Grappa Petzl Duo Led 14 Belt, z którego korzystam do tej pory. Opis producenta można przeczytać na stronie polskiego dystrybutora firmy AMC. Należy do tegotylko dodać, że jest to jedna z dwóch w pełni wodoodpornych czołówek Petzla. Wygląd i budowa. Petzl Duo Led 14 Belt to potężna czołówka ważąca wraz z bateriami ponad pół kilo, zatem jest to trochę sprzętu do dźwigania. Nie ma co się tu wdawać w dyskusję, ale nie jest to sprzęt dla zwolenników Light&Fast. Składa się ona z samej czołówki umiejscowionej na pasku, ponad metrowego kabla i pojemnika na 4 baterie typu R14. Zarówno pojemnik, jak i sam moduł są koloru szaro- żółtego. Moduł świetlny jest leciutki. Źródło światła halogenowego, oraz ledowego znajdują się obok siebie, chronione plastykową szybką. Nad 14 ledami znajduje się otwór z napisem „change”, w którym to, jak sama nazwa wskazuje, znajduje jedna dioda na wypadek konieczności wymiany. Moduł można rozebrać na dwie części, których łączenie chronione jest przed dostaniem się wilgoci uszczelką. Jeszcze nigdy nie otwierałem tego ustrojstwa i póki nie padnie któraś z diod nie będę się za to zabierał. Z boku modułu, po lewej stronie, znajduje się przełącznik między źródłami światła [do góry halogen, w dół wybieranie między trybami diodowymi, pośrodku wyłączenie- włącznik blokuje się poprzez dociśnięcie czerwonego przełącznika z napisem „lock”], a po prawej regulator halogenu, którym to możemy pokierować wiązką: od skupionej po mocno rozproszoną. Pasek samej czołówki jest łatwy w regulowaniu i czy jesteśmy w czapce, czy w kasku, czy po prostu mocujemy Petzla wprost na głowie, to dopasowanie trwa chwilę. Niestety w rękawiczkach będzie z tym mały problem, ale jest to wykonalne. Pojemnik na baterię posiada plastykowy zaczep, dzięki któremu można podczepić go za pasek, albo rant spodni. Możliwe jest też jego wypięcie i włożenie po prostu do kieszeni, co też osobiście najczęściej robię. Dzięki temu zaczepowi istnieje też możliwość podczepienia pojemnika do paska czołówki, czyli na głowie, ale nie jest to zbyt komfortowe- mamy jednak wtedy na karku ponad 500 gram. Kabel jest potężnie obudowany i niegroźne mu wszelakie przygody typu zwijanie, zgniatanie, nadepnięcia etc. etc. Użytkowanie. Nie będę się wdawał tutaj w dokładne szczegóły związane z pomiarem czasu działania czołówki, wzrostem lub spadkiem mocy świecenia, bo od tego są laboratoria, a po prostu opiszę jak mi się z niej korzysta w różnych warunkach. Warto jedynie zaznaczyć, że dzięki 4 bateriom R14 producent zapewnia nas, co do działania w prawie 300h przy temperaturze 20 stopni, co przecież przy czołówce typu Belt jest możliwe do zapewnienia w praktycznie 100% czasu działania. Powiem tylko, że nie jestem w stanie policzyć ile godzin łącznie ją użytkowałem [każdy wyjazd w góry plus non toper na rowerze wieczorową porą], ale od 2005 korzystam dopiero z drugiego zestawu baterii. Z tymże pierwszy wyczerpałem przypadkiem po 3 miesiącach od zakupu, bo zapomniałem go wyjąć i przez ponad miesiąc od powrotu z gór bateryjki leżakowały sobie w pojemniku. Co do samych baterii, to korzystam z najtańszej opcji pt. baterie alkaiczne marki Ikea w wersji R14. 14 Led i ich tryby świecenia. Dostajemy potężne źródło światła w postaci tych 14 led. Do dyspozycji mamy 3 stopnie: ekonomiczny, optymalny i maksymalny. Tryb ekonomiczny jest dość marny do łażenia i stosuję go wyłącznie w pracach obozowych. Tryb optymalny, to tryb najczęściej przeze mnie używany podczas chodzenia w górkach wieczorową porą. Jest na tyle mocny, że nie muszę się obawiać o niespodzianki w postaci potknięcia, ale nie starcza nam już do rozglądania się na boki, bo światło już zbyt mocno się rozmywa. Tryb maksymalny uruchamiam w trakcie wędrówek pieszych rzadko: chyba tylko wtedy, jeśli czegoś szukam w terenie, jak oszlakowanie, czy miejsca do rozbicia namiotu. Ciężko go jest też używać w śniegu, ponieważ odbijane światło oślepia dość mocno. Jest to w sumie też jedyny tryb, z którego korzystam na rowerze, bo daje bezpieczne oświetlenie drogi przed nami- tryb optymalny, przy pewnych prędkościach, uważam za zbyt niebezpieczny- za mało czasu pozostaje na reakcje. Same tryby przełącza się dość prosto. Po lewej stronie modułu świetlnego znajduje się przełącznik, dzięki któremu możemy decydować o źródle światła: do góry halogen, na dół diody, a pośrodku wyłączenie. Siłę światła diod regulujemy przez ponowne powrócenie do pozycji wyłączenia i ponowne przełączenie na diody- i tak w kółko, aż do wybrania odpowiedniej dla nas mocy diod. Przełącznik możemy zablokować tylko na poziomie wyłączonej czołówki, poprzez wciśnięcie przełącznika „lock”. Halogen. Halogen to również jest potężna moc. W opcji w pełni naładowanych baterii da nam oświetlenie w granicach 100 m. Możemy też decydować o tym, czy światło to będzie rozproszone, czy też skupione za pomocą przełącznika znajdującego się po prawej stronie czołówki. Z halogenu korzystam bardzo rzadko i to w sytuacjach już naprawdę awaryjnych. Myślę, że na palcach jednej ręki policzyłbym ile razy potrzebowałem go w terenie: zarówno w górkach, jak i na rowerze. Na pewno przyda się jaskiniowcom, łojantom, jednak dla mnie osobiście, mogłoby go nie być. Podsumowanie. Petzl Duo Led 14 Belt użytkuję w każdej porze roku. Poprzez deszcze i śniegi, czy to letnie wieczory, brniemy razem do przodu, czasem chwiejnym krokiem. Swego czasu miałem również w zanadrzu Petlz Tikkę, ale jednak te 14 Led daje mi pewne poczucie niezawodności, którego nie miałem w przypadku tamtej, słabszej o wiele czołówki. Miałbym też obawy używać Tikki w deszczu, czy wilgotnym śniegu, a, że Belt, już w tych warunkach, wielokrotnie zdobył moje zaufanie i nie zawiódł, to stawiam właśnie na niego. Bywa, że prócz namiotu, jest najcięższą rzeczą w moim plecaku, ale cóż - wolę mieć pewne źródło światła. Na pewno minusem jest cena balansująca w granicach 400 zł, jednak moim zdaniem, warto, jeśli często potrzebujemy pewnego źródła światła. |
|
| Zmieniony ( 04.11.2008. ) |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|