• Narrow screen resolution
  • Wide screen resolution
  • Auto width resolution
  • Increase font size
  • Decrease font size
  • Default font size
  • default color
  • red color
  • green color
[Spodnie] Milo Nito Drukuj Email
Redaktor: crimson   
27.10.2009.

Jako, że wielu zapowiadało, wielu próbowało, wielu obiecywało, wielu nawet podejmowało trud, ale żadnemu się nie udało, to jakoś zmobilizowało mnie to do zmierzenia się z legendą outdoora, a mianowicie – ze spodniami Milo Nito. Minęło trochę czasu od momentu zakupu, były ze mną na różnych mniejszych i większych wyjazdach, więc mogę coś napisać na ich temat.

Człowiek, to takie dziwaczne zwierze, że jak się nie przekona, iż może być lepiej, to będzie postępował tak, jak mu się tam gdzieś w głowie umyśliło. Nie inaczej jest ze mną. Chodząc trochę po górach, nie bardzo zwracałem uwagę na to, w czym chodzę, tym bardziej, że najczęściej pomykałem latem, więc specjalnie mi to nie przeszkadzało, zawsze jakieś krótkie spodnie człek wdziewał, nie przejmując się tym, że czasem zimno było. Ale w końcu pojawiła się potrzeba zakupienia czegoś lepszego niż sztruksy, szmaciaki, dresy, czy spodenki. Jesień zbliżała się dużymi krokami, więc trzeba było szybko podejmować decyzję. Po krótkim przejrzeniu różnych gaci, wybór padł na Milo Nito. By jednak nie przedłużać.


Materiał i budowa

Zanim o pierwszych i dalszych wrażeniach, najpierw trochę marketingowego wodolejstwa. Zatem kilka złotych myśli producenta i sprzedawców. Jak to wyczytałem, spodnie Nito wykonane są z materiału Extendo 4 way stretch, co by oznaczało, że jest to materia podatna na rozciąganie w cztery strony. Tak też jest określana przez producenta, który ponadto dodaje, że posiada mocną warstwę zewnętrzną. Co więcej – jak zapewnia producent – warstwa wewnętrzna doskonale radzi sobie z wilgocią, odprowadzając ją z ciała na powierzchnię ubioru. Materiał wykonany jest z włókien poliamidowych oraz elastycznych, w stosunku 93% do 7 %, dzięki temu ma być niezwykle rozciągliwy. Właściwości szybkiego wysychania, duża elastyczność i zachowywanie kształtu, lekkość i oddychalność – to cechy sprawiające, że materiał ten jest pierwszorzędnym rozwiązaniem przy produkcji odzieży trekkingowej i wspinaczkowej. To tyle od producenta.



Opis sprzedawcy:
Wytrzymałe, elastyczne spodnie dla wymagających
• 2 kieszenie przednie zamykane na zamek
• kieszeń tylna zamykana na zamek
• kieszeń typu cargo zamykana na zamek
• elastyczny pas z dodatkowym paskiem Milo
• profilowane kolana
• krótkie zamki boczne
• tył oraz kolana wzmocnione tkaniną Extendo Ripstop
Tkanina Extendo

Dostępne kolory:
oliwkowy/czarny,
szary/czarny,
czerwony/czarny

Dostępne rozmiary: S, M, L, XL, XXL

Spodnie uszyte są z dwóch rodzajów tkaniny – Extendo oraz Extendo Ripstop. Pierwsza z wymienionych stanowi materiał bazowy, bowiem większa część spodni wykonana jest właśnie z tejże tkaniny, natomiast tył spodni, profilowane kolana, kieszeń cargo, jak również wewnętrzna część nogawek, mniej więcej do wysokości kolana, z – mającego służyć jako wzmocnienie – Extendo Ripstop.

Co do budowy spodni, to krój raczej klasyczny, bez większych udziwnień, elastyczny pas z szerokimi szlufkami, z tyłu marszczony z gumką wewnątrz, zapinany na zatrzask. Z przodu dwie ukośne kieszenie zamykane zamkiem oraz kryte patką, od wewnętrznej strony (przylegającej do nogi) wykończone siatką. W taki sam sposób wykonana jest kieszeń tylna. Na wysokości uda niewielka kieszeń typu cargo w całości uszyta z „ripstopowanego” materiału. Wspomniane już wcześniej panele wzmacniające z tyłu spodni, na kolanach oraz wewnątrz nogawek. Kolana profilowane, w kroku niewielki klin. Dołem spodni, po zewnętrznej stronie nogawek zamek sięgający poniżej kolana. Spodnie są luźne, nieprzylegające do ciała.


Pierwsze wrażenie i użytkowanie

Pooglądałem i pomierzyłem w sklepie, zakupiłem, w domu obejrzałem i obmacałem dokładniej, i jeśli chodzi o pierwsze wrażenie to: spodnie jak spodnie. Dobrze wchodzą na tyłek, nie krępują szczególnie ruchów. Materiał mi się wydawał jakiś dziwny, szeleszczący trochę, ale dało się znieść. Spodnie swój debiut przeżyły bodajże w grudniu 2007 r. na pamiętnym V Rykowisku w Andrzejówce i od tamtej pory towarzyszą mi aż do dziś. Jeżeli chodzi o same spodnie, to są w porządku. Materiał nienajgorszy, faktycznie rozciągliwy, co – w raz z luźnym krojem, profilowanymi kolanami oraz niewielkim klinem w kroku – powoduje, że są wygodne, nie krępują ruchów i pozwalają wysoko unosić nogi w czasie wdrapywania się do góry. Kolejną z zalet materiału jest to, że stosunkowo szybko schnie, co prawda chłonie wodę jak gąbka, ale po opadzie, w czasie marszu są w stanie podeschnąć na tyle, by nie powodować dyskomfortu. Od razu dodam, że ich „wodochłonności” nie odbieram jako niedociągnięcia, nie są to spodnie membranowe, chroniące przed wilgocią, więc nie należy kiepskich parametrów hydrofobowych poczytywać jako wadę. Miałem pełną świadomość tego, co kupuję. Z zalet warto jeszcze podkreślić, że stosunkowo dobrze chronią przed wiatrem, idąc w zimie na Śnieżkę w dość trudnych i wietrznych warunkach o takich, bez kalesonów, jakoś nie zmarzłem specjalnie, być może to adrenalina Duży uśmiech. Niewątpliwie do zalet spodni, a raczej materiału, z którego są wykonane, należy również zaliczyć wytrzymałość. Spodnie użytkowane są dość intensywnie od blisko dwóch lat i – z wyjątkiem lekko przytartego materiału w kroku – nic im nie dolega, trzymają się całkiem nieźle. Dodam tylko, że nie dbam o nie szczególnie i nie oszczędzam ich, a ponadto były już wielokrotnie prane, w tym w pralce automatycznej.

Poszukując wad w spodniach Milo można wspomnieć o pasie, a zwłaszcza o jego tylnej marszczonej części. Mocno pofałdowany, niekiedy źle układa się pod plecakiem powodując dyskomfort. Nie wspominam o dodatkowym, legendarnym już, samoluzującym się pasku Milo w indiańskie wzory Duży uśmiech. Kolejnym z mankamentów jest słaby zatrzask, co powoduje, że przy pochylaniu się, unoszeniu wysoko nóg lub w okresie, kiedy człowiek jest piękny i okrągły Duży uśmiech, spodnie lubią się rozpinać. Dodać zatem trzeba, że rozpięte spodnie lubią się zsuwać z tyłka, co jest strasznie upierdliwe. Antidotum na to jest delikatne odgięcie drutu w zatrzasku, a także legendarny pasek Milo w indiańskie wzory. Nie specjalnie dobrym rozwiązaniem jest kieszeń cargo, a dokładniej rzecz ujmując jej rozmiar. Jest mało praktyczna, ponieważ jest zbyt mała, by pomieścić mapę, czy choćby niewielki przewodnik. Tego typu kieszenie powinny mieć prostokątny kształt i inną budowę, natomiast w Nito kieszeń jest kwadratowa i niewielka. Można jeszcze przyczepić się do staranności wykonania, nie jest ono złe, jednak pozostawia trochę do życzenia. Drobne niedoróbki w postaci wystających nitek, niedoszytej siatki w tylnej kieszeni, nie wpływają znacząco na komfort użytkowania, jednak od tego typu rzeczy wymagałbym lepszego wykonania. Dodam tylko, że wystające nitki można bardzo łatwo zlikwidować przypalając je zapalniczką. O dziwo niedoszyta siatka w kieszeni nie pruje się dalej, miałem to nawet reklamować, ale zapomniałem, a teraz już mi się nie chce, tym bardziej, że nic się z tym nie dzieje. Za wadę można również uznać rozmiarówkę, ponieważ trudno dobrać jest właściwy rozmiar. Ja zakupiłem spodnie w rozmiarze M (wzrost –170 cm, obwód pasa – 79-86 cm) i są nieco za długie, jednak świadomie dokonałem takiego wyboru, gdyż chciałem, by były luźniejsze, S były zbyt obcisłe.


Warunki używania

Jak wcześniej wskazałem spodnie Milo mam od blisko dwóch lat. Używane były praktycznie w każdych warunkach. Katuje je na okrągło, zarówno na dłuższych wyjazdach, jak i na jedno- dwudniowych wypadach, w „krzaczorach”, ale też i w Tatrach, czego dowodem są relacje z moich skromnych wypadów Duży uśmiech. Nie najgorzej sprawują się w warunkach zimowych (Tatry, Bieszczady, Beskidy), choć trzeba przyznać, że w przypadku gorszych warunków (np. mokry ciężki śnieg) konieczne jest zakładanie stuptutów. Będąc na Tomanowej w listopadzie zeszłego roku zapomniałem no i nie było to najlepsze rozwiązanie. Podobnie jest zresztą w przypadku znacznych opadów deszczu. Używałem ich nawet w lecie wbrew opiniom, że Nito na lato zupełnie się nie nadają, bo dupsko się może zagotować. Nie stwierdziłem takiego zjawiska, wnioskuję zatem, że chodzenie w nich latem nie jest groźne dla zdrowia użytkownika Duży uśmiech. Muszę przyznać, że – nie są to może typowo letnie spodnie – jednak podczas moich letnich wyjazdów, nie odczuwałem nadmiernego dyskomfortu termicznego, a należę do ludzi, którzy szybko się grzeją i obficie pocą. Były m.in. ze mną na Fatrze w zeszłym roku w sierpniu, a ostatnio na dwóch sierpniowych wypadach w Tatry, w tym roku. W zeszłym roku latem też w nich pomykałem, choć tą porą roku preferuję raczej krótkie spodnie, niezależnie czy to pagórki, czy góry wysokie. Łącznie były ze mną na przeszło trzydziestu – dłuższych i krótszych – wypadach.


Podsumowanie

Milo Nito – mimo drobnych niedoskonałości – uważam za całkiem niezły zakup. Jak dotąd dają radę w każdych warunkach i nie dostarczają większych powodów do narzekania na nie. Jeżeli chodzi o wady, to cześć z nich łatwo można było wyeliminować – przypalenie nitek, delikatne odgięcie drutów w zatrzasku i wszystko gra. Dlatego też uważam, że opisywane spodnie godne są polecenia, ponieważ wady nie są na tyle duże, by istotnie wpływały na komfort ich użytkowania. Dodać jednak należy, że ich cena znacznie wzrosła od momentu, kiedy je zakupiłem (249 zł, ja wydałem na nie 179 zł) i być może – dokonując obecnie zakupu – warto zastanowić się też nad innymi spodniami.

zalety:
– wytrzymałość materiału,
– stosunkowo dobry, wygodny krój,
– dobra paroprzepuszczalność i odprowadzanie wilgoci,
– dobra ochrona przed wiatrem,
– szybkie schnięcie,

wady:
– słaby zatrzask (zsuwanie się spodni),
– rozmiar kieszeni cargo,
– mało staranne wykonanie,
– aktualna cena (249 zł)


spodnie w całej swej okazałości




drobne przetarcia nitek i przytarcie materiału


mało praktyczna kieszeń cargo


zamek w nogawce


Nito w akcji

 


** zapraszamy do dyskusji na forum w temacie: [Spodnie] Milo Nito

 

 
następny artykuł »
Nasi Partnerzy:






Reklama