• Narrow screen resolution
  • Wide screen resolution
  • Auto width resolution
  • Increase font size
  • Decrease font size
  • Default font size
  • default color
  • red color
  • green color
Strona Główna arrow Podróże arrow Bornholm - maj 2010
Bornholm - maj 2010 Drukuj Email
Redaktor: Anka   
13.06.2010.
     Pomysł odwiedzenia tej cudownej wyspy zrodził się na spotkaniu jajowym, kiedy Monia opowiadała o swojej mamie, zapalonej rowerzystce, która objechała na rowerze m. in. Hiszpanię. Pomyślałam wtedy, że podróżowanie na rowerze jest świetnym pomysłem i zdecydowałam, że warto spróbować. Wobec tego postanowiłam wyciągnąć moją drugą połowę z domu i pojechać do cywilizacji - na Bornholm. Nie wiem tylko dlaczego myślałam, że ta mała wyspa jest płaska jak kartka papieru Zawstydzony. Hihihi Mrugnięcie
http://www.bornholm.modos.pl/mapka-bornholmu.html
http://www.bornholm.modos.pl/mapka-bornholmu-archiwalna.html
     Wycieczka trwała 3 dni i nie należała do najtańszych, gdyż nie był to sezon wakacyjny i brak było tanich połączeń promowych z Bornholmem. Owszem, można było pokombinować, ale wówczas stracilibyśmy kilka dni z urlopu (tak cennego). Popłynęliśmy więc liniami UnityLine ze Świnoujścia.
     Co ciekawe, na promach rowery odprawia się tak jak samochody. Jest to dość uciążliwe, zwłaszcza podczas brzydkiej pogody. Niedogodność tę obsługa promów stara się jak najbardziej zminimalizować, odprawiając rowery w pierwszej kolejności, niezależnie od tego kiedy rowerzyści pojawią się na odprawie. Do tego obsługa jest dla rowerzystów niezwykle uprzejma, zaraz po wjechaniu na prom pomagają ściągnąć bagaże, zabezpieczają rowery, zabawiają miłą rozmową. Atmosfera jest świetna.
     Podróż na Bornholm wyglądała następująco: 30 kwietnia 2010 r. o godz. 23:00 wypłynęliśmy ze Świnoujścia do Ystad, dotarliśmy tam 1 maja 2010 r. o godz. 6:00. O godz. 8:30 z Ystad wypłynęliśmy katamaranem na Bornholm. Wracaliśmy w ten sam sposób, najpierw z Bornholmu do Ystad i stamtąd do Polski, gdzie wróciliśmy 4 maja 2010 r.
Katamaran ze Szwecji dopływał do miejscowości Ronne, która jest największym miastem na wyspie i obecnie jej stolicą.

katamaran w porcie w Ronne


latarnia morska w Ronne


ekwipunek


     Wycieczkę po wyspie rozpoczęliśmy kierując się na południe, gdzie znajduje się tamtejsza riwiera - cudowne plaże o delikatnym, białym pisaku. Szczególnie te w Dueodde:





     Z prognoz pogody wynikało, że w ostatni dzień naszego pobytu pogoda znacznie się popsuje, nie chcieliśmy więc, aby przeszła nam koło nosa pierwsza w tym roku możliwość złapania na plaży kilku promieni słońca. Zwłaszcza, że w dalszej części wyspy brak jest plaż piaszczystych, są plaże kamieniste, albo klify.





     Wyruszyliśmy więc z Ronne, drogą rowerową nr 10, do Nexo, w okolicach którego znajdowało się pole namiotowe, na którym mieliśmy zamiar nocować (nr 5 wg niżej zamieszczonego wykazu pól namiotowych).
     Droga rowerowa nr 10 jest jedną z głównych tras rowerowych Bornholmu i wiedzie dookoła wyspy.
     Warto tu wspomnieć, iż system tras rowerowych na wyspie jest godny pozazdroszczenia. W dużej mierze drogi rowerowe wiodą z dala od dróg dla samochodów, a jeżeli już spotykają się z samochodowymi, to oddzielone są od nich pasem zieleni. Tam, gdzie rowerzysta musi przejechać przez ulicę, ma pierwszeństwo. Podobnie na rondach w miasteczkach. Kiedy rowerzysta wjeżdża na rondo wszystkie auta stoją i czekają, aż przejedzie. Szok To świetne uczucie, kiedy na rowerze nie czujesz się jak ruchomy cel  Mrugnięcie. Drogi rowerowe mają szerokość jednego pasa jezdni dla samochodów.
Jednak trasy rowerowe Bornholmu to nie tylko ścieżki asfaltowe. Także amatorzy jazdy w terenie znajdą tam coś dla siebie. W północnej części wyspy, w okolicach ruin zamku Hummershus, znajduje się magiczny las, a w nim... mega podjazdy i zjazdy Duży  uśmiech. Rowerowy raj!
    W pierwszy dzień, poza Ronne i plażami w Dueodde, zobaczyliśmy m.in.:

rynek w Akirkeby


Aa Kirke - największy i jeden z najstarszych kościołów na wyspie


Slusgardmolle - najstarszy na wyspie młyn wodny




z młyna do plaży jest 50 m


miejsce przecięcia południka 15 z równoleżnikiem 55


domek przy plaży


rezerwat ptaków


i zjedliśmy najsmaczniejsze na świecie lody śmietanowe z... posypką Chichot


     W końcu, po przejechaniu 70 km, dotarliśmy do miejsca naszego noclegu (pole namiotowe nr 5). Pole to jest miejscem godnym polecenia. Wprawdzie nie ma na nim łazienki, ale nie stanowi to problemu, gdyż duża toaleta znajduje się ok 100 metrów dalej na parkingu dla samochodów. Zresztą na całej wyspie nie ma problemu z toaletami, ponieważ na każdym parkingu samochodowym znajduje się duża, bezpłatna toaleta z umywalkami, czasem z prysznicami.
Na pole nie można wjechać autem, także nie ma obawy ani o rozjechanie, ani o hałas. Pole wyposażone jest w stoły i paleniska z kratami do grilla. Jeżeli ma się odrobinę szczęścia i dopisze ładna pogoda z namiotu widać morze.




     Kolejny dzień przyniósł nam jeszcze lepszą pogodę Uśmiech. Zaplanowana na niedzielę trasa biegła z Nexo do Allinge.
     Wyruszając w drogę wciąż myślałam o cukierkach z manufaktury w Svaneke, do której mieliśmy zawitać. Jakże się rozczarowałam, kiedy okazało się, że sklep z cukierkami jest zamknięty. Nie pozostało nam nic innego jak utopić smutki w butelce.. piwka. Udaliśmy się do pobliskiej knajpy i zamówiliśmy po ciemnym, niegazowanym - smakowało wybornie, ale tylko do czasu. Gdy okazało się, że za dwa piwa zapłaciliśmy równowartość 100 zł, trunek ów o mało nie wyszedł mi "bokiem" Duży  uśmiech.
Pojechaliśmy dalej...

wiatrak w Nexo


przystań w Svaneke


wiatraki w Svaneke




Helligdomsklipperne (Święte Skały) - wysokość klifów dochodzi do 25 m


widok ze ścieżki rowerowej


     Tym razem nocowaliśmy na polu namiotowym nr 1, niedaleko miejscowości Allinge. Mieliśmy ogromny problem ze znalezieniem tego pola, gdyż położone jest ono na tyłach prywatnego gospodarstwa rolnego, na granicy z lasem. Podobnie jak poprzednie wyposażone jest w stoły, palenisko, a ponadto w sanitariaty, znajdujące się w gospodarstwie. Kiedy przybyliśmy na kemping właścicieli nie było w domu. Opłatę za nocleg (10 koron/osoba) należało pozostawić w niewielkiej skrzynce zawieszonej przy drzwiach do domu.



kuchnia


słonka już nie było Smutny


     Dnia trzeciego wyruszyliśmy z Allinge do Ronne, z którego odchodził nasz katamaran do Ystad. Trasa ta liczyła jedynie 25 km. Celowo zostawiliśmy ją na dzień ostatni, by nie trzeba było spieszyć się na katamaran, który odpływał o 17:30. Zwłaszcza, że trasa ta bogata jest w atrakcje turystyczne.
     Na nieszczęście prognoza pogody sprawdziła się w 100% i w ostatni dzień wycieczki dostaliśmy ostro w kość. Początkowo dokuczał man jedynie niezwykle silny północny wiatr, niestety na tym się nie skończyło. Ale nie ma tego złego, dzięki takiej aurze nie było żal wracać do domu.

Hammershus - największe w Skandynawii ruiny średniowiecznego zamku


widok z zamku


klify przy Jons Kapel (Kaplica Jona) - pionowe urwisko skalne o wysokości 40 m




Hasle


     Mam nadzieję, że Wam się spodobało, bo ja jestem zauroczona tą wyspą. Zwłaszcza, że był to początek maja, a już tak pięknie.
     Z racji tego, że była to wycieczka rowerowa nie mam zdjęć wielu ciekawych miejsc, nad czym strasznie ubolewam. Jednak ciągłe zatrzymywanie się na fotkę jest niezwykle irytujące, zwłaszcza kiedy ma się spory dystans przed sobą.
     Jeżeli ktoś ma jakieś pytania natury praktycznej - piszcie, z przyjemnością odpowiem i pomogę Uśmiech

     Planując wycieczkę na Bornholm większość informacji znalazłam na stronie:
http://www.bornholm.modos.pl
http://www.bornholm.modos.pl/rower-informacje-ogolne.html
http://www.bornholm.modos.pl/trasy-rowerowe-a.html
http://www.bornholm.modos.pl/tanie-pola-namiotowe.html
 
 ** Zapraszamy do dyskusji na forum w temacie: Bornholm - maj 2010
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Nasi Partnerzy: