Recenzje sprzętu
Akcesoria
[Noże] Victorinox Forester | [Noże] Victorinox Forester |
|
|
| Redaktor: ErwinW | |
| 14.02.2008. | |
|
Jako, że na forum jeszcze stosunkowo mała ilość osób jest, odważyłem się popełnić pierwszy w życiu test. Wiadomo, mniej osób=mniej krytyki.
Zacznijmy od najważniejszej części, czyli : -ostrze, ma ono długość całkowitą 8,5cm, z czego 8cm to sama część tnaca, chlebek już jesteśmy nim w stanie ukroić, nie chce? za duży bochenek? lekko go ścisnąć! aby nasze palce pozostały całe, pilnuje tego blokada typu liner lock, która mocno i pewnie trzyma je w pozycji otwartej, szerokość ostrza jest wystarczająca do smarowania wcześniej ukrojonego chlebka wszelkimi mazidłami w postaci masła, pasztetu czy dżemu, zastrugamy nim także kijek do kiełbasy czy wystrugamy wykałaczkę , a aby tenże kijek łatwiej pozyskać, możemy sie posłuzyc kolejnym elementem tego scyzoryka, czyli : -piłka do drewna, która jest po prostu rewelacyjna, przy długości tnącej 8,5cm ,my tu gadu gadu, a wieczór sie zbliża, rozstawiam namiot, kucze, brakuje śledzia, wycinam piłką kawałek kijka, strugam ostrzem jeden koniec który mam wbić w ziemie a drugim końcem zajmnie się: -szpikulec/szydło, którym wykonam w naszym nowym śledziu otwór do przeciągnięcia repsznura, i w zasadzie tylko do robienia otworów nam się on przyda, gdyż pozbawienie go otworu do przeciagniecia dratwy który był w starszych modelach, wyklucza jego użycie jako typowego szydła, ale namiot rozstawiony, chlebek ukrojony, czas otworzyć świniaka w puszce ukrytego, a dokona tego: -otwieracz do konserw, zabieramy się do puszki ochoczo, i nagle zoonk, coś nam nie idzie, przyglądamy sie... ten otwieracz ma "iść" do przodu, a nie do tyłu, jak wiekszość takich narzędzi.... umiejscowienie na końcu płaskiego wkrętaka wymusza takie otwieranie, lecz nie jest to zbyt uciążliwe, wymaga tylko przyzwyczajenia, otwieranie prostych odcinków (nerka rybna) też jest co najmniej upierdliwe i w moim przypadku kończy sie użyciem do tego celu ostrza, używajac końcówki jako wkrętaka, musimy pamietać o tym, że nie ma on blokady, a palce nam drugi raz chyba nie wyrosną, bydlak kilka razy zrobił mi małą niespodziankę zamykając się przy mocniejszym nacisku, wkrętaczka możemy używać także do wkrętów krzyżakowych, gdy już zjedliśmy nasz posiłek, czas wyciągnąć butelkę piwa, a z kapslem poradzi sobie: -otwieracz do butelek, można butelki z efektownym strzałem otworzyć zapalniczką, ale ja noszę małego BICa, a on z miękkiego plastiku jest i szkoda niszczyć, otwieracz jak i jego kuzyn z drugiej strony scyzoryka, zakończony jest płaskim wkrętakiem, jednak już wiekszym i blokowanym w sposób analogiczny do ostrza, ma też nacięcie do zdejmowania izolacji, co może się przydać do wykonania jakże niezastąpionej, jak też niezgodnej z przepisami BHP buzały z zapałek i żyletek, lub przy naprawie wszelkiego sprzętu elektrycznego, albo zostać zapomniany i nieużywany nie przeszkadzajac w niczym, ale zaraz? co ja mówiłem wcześniej? wykałaczka nam potrzebna, sięgam po zapałki, juz chcę strugać, a co to za biały dzyndzelek z okładziny wystaje? toż to : -wykałaczka, więc odpada nam ich struganie, chyba że jesteśmy wielkimi higienistami i wykałaczek używamy wyłącznie jednorazowych, w takim razie może nam ona posłużyc do czyszczenia zakamarków noża, który noszony w kieszeni lubi wyłapywać wszelkie paprochy, jednak bez obaw można go płukać w wodzie, jest w końcu ze stali nierdzewnej, ale co mnie tak paluszek boli? no tak, strugając śledzia drzazga mi weszła, na szczęście na drugiej stronie scyzoryka znajduje się: -penseta, która mimo małych rozmiarów jest naprawdę wysokiej jakości, i nie raz ratuje z opresji, bo jak nie drzazgi to kleszcze i inne potwory nas atakują, co ja tu robie w tym lesie wogule? ale już zbliża sie reszta ekipy z zakupami ze sklepu, więc koniec dylematów, podaja mi butelkę, otwieram ją : -korkociągiem, tym samym, którym po całodniowym szwędaniu się rozwiązywałem upierdliwe supły na sznurówkach, atmosfera robi sie coraz gorętsza, butelka krąży z rąk do rąk, jeszcze tylko kilka pociagnięć ostrza na ostrzałeczce mini Lansky aby nie przestawało golić włosów na przedramieniu oraz przypięcie naszego przyjaciela do szlufki zabezpieczając go przed zgubieniem za pomocą : -kółka w które jest wyposażony oraz dowiązanego do niego repsznura i niech spoczywa w kieszeni, dopuki znów nie będzie potrzebny, a wtedy z pewnością nie zawiedzie... ... jak już nie zawodzi przez rok używania go, te 90zł które kosztował to nie jest mało, jednak w porównaniu do markowych folderów które funkcjonalnością bije na głowę to i tak znikoma suma jest, a na takiego przyjaciela który większych wad nie posiada, warto wydać......... ** zapraszamy do dyskusji na forum w temacie [Akcesoria] Victorinox Forester |
|
| Zmieniony ( 08.11.2008. ) |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|