|
Autor: Walter02
Petzl MYOBELT SB5 
OPIS PRODUCENTA Oto dane ze strony polskiego dystrybutora http://www.petzl.pl/produkty.php: Zastosowania: RATOWNICTWO I PRACE NA WYSOKOŚCI SPORT Czołówka z podwójnym źródłem światła: 5 LED / ksenon-halogen, trzy poziomy oświetlenia, odłączany pojemnik na baterie. Czołówka dostosowana do długotrwałego oświetlenia nawet w bardzo niskich temperaturach. • Odłączany pojemnik na baterie (AA/R6). • Podwójne źródło światła: - Żarówka ksenon-halogen do oświetlenia dalekiego zasięgu (90 m) - 5 diod (LED) zapewnia długotrwałe, białe, jednorodne światło z 3 poziomami (maksymalnym, optymalnym, ekonomicznym) (120 h). • Oświetlenie diodowe jest stabilizowane: zapewnia stały poziom światła do 70 h. • Tryb awaryjny: kiedy baterie są prawie wyczerpane, układ elektroniczny włącza automatycznie oświetlenie awaryjne (czas świecenia do 100 h). • Regulacja kąta nachylenia reflektora oraz szerokości wiązki światła. • Wodoodporna - niezawodna w każdych warunkach pogodowych. Zaopatrzona w żarówkę zapasową ksenon-halogen 6 V Zasilanie: 4 baterie AA/R6 (dostarczane z czołówką) Ciężar: czołówka (140 g) + baterie (100 g) = 240 g Dodatkowo przekopiowałem czasy świecenia ze strony producenta http://en.petzl.com/petzl...its?Produit=520 <> Halogen - 4h 5LED Optimum (zasięg 17m)- 30h (+50h awaryjnego) 5LED Maximum (zasięg 28m)- 6h (+64h awaryjnego) 5LED Economic (zasięg 14m)- 75h (+15h awaryjnego) Opisowi producenta należy się KOMENTARZ/UZUPEŁNIENIE
Po pierwsze dziwi rozbieżność w czasach świecenia pomiędzy stronami petzla a polskiego dystrybutora - AMC - skąd na stronie tego ostatniego informacja o 120h świecania diodowego - czyżby dodano czasy "awaryjne" wszystkich trzech trybów oświetlenia   Po drugie śmieszy profesjonalne tłumaczenie "remote battery pack" na "odłączany pojemnik na baterie". W tym przypadku "remote" znaczy nie więcej niż "na odległość"; w przypadku tej czołówki odłączyć pojemnik na baterie można chyba tylko ... nożyczkami i to tylko jeden raz 
Czołówka robi wrażenie bardzo małej i delikatnej, wszelkie obudowy wykonane są z plastiku, co w pierwszym odczuciu nie wzbudza wielkiego zaufania. Jak widać na fotce jest duużo mniejsza od ZOOMa i prawie taka sama jak MICRA. 
Regulacja zasięgu reflektora dalekiego zasiegu odbywa się poprzez jego przekręcanie, podobnie jak przełączanie pomiędzy trybami oświetlenia (trzeba dalej przekręcić pokonując wyczuwalny opór), więc uzyskanie świecenie z dwóch źródeł w jednym momencie jest niemożliwe (bo i po co) Oba reflektory nieruchome względem siebie, umieszczono na jednej osi, wokół której można je obracać pokonując delikatne opory. Regulacja kąta nachylenia jest dosyć spora od ustawienia "na wprost" do oświetlania stóp. Całość umieszczona jest na systemie regulowanych pasków (dookoła głowy i jeden górny). Kabel od pojemnika z bateriami jest przymocowany do paska za pomocę dwóch klamr, z czego jedna jest zamontowana na stałe, natomiast w drugiej, przesuwną sprytnie ukryto zapasową żaróweczkę. 
Dzięki mobilności drugiej klamry zaczemu można wyregulowac, czy kabel ma od opuszczać głowę bardziej z boku, czy raczej z tyłu. Pojemnik na baterie niewiele większy od czterech paluszków wyposażony jest w klips do noszenia na pasku (na bocznej ściance) oraz uszko do przywieszania (z dołu). Na zewnątrz pojemnika wygrawerowany jest sposób umieszczania baterii. Mocowanie kabla do pojemnika wydaje się pewne. 
Otwieranie pojemnika odbywa się poprzez rozciągnięcie pokrywki. Na początku sprawiało to trochę kłopotów, ale po obejrzeniu obrazków na instrukcji stało się banalnie proste 
UŻYTKOWANIE Kupując czołówkę myślałem o dwóch głównych zastosowaniach: udziale Nocnym Maratonie Górskim oraz przygodnych nocnych zjazdach narciarskich zimą. W pierszym przypadku najważniejsze były dwa źródła światła, ekonomiczne oraz długozasięgowy "szperacz", w drugim - mozliwość schowania baterii pod odzież i mocne oświetlenie diodowe (Zoom z żarówką diodową nie dawał rady). W obu zastosowaniach czołówka sprawdziła się rewelacyjnie. Podczas biegu zupełnie wystarczał pośredni poziom oświetlenia diodowego, jeżeli było bardzo ciemno, przełączałem na maksymalny poziom. W przypadku, kiedy gubiłem oznakowanie snop światła z górnego reflektora spokojnie pozwalał je odszukać, nawet, z odległości około 100 m. Nie bez znaczenia jest też waga latarki - zupełnie nie czuje się jej na głowie, co po kilku godzinach biegu zaczyna być ważne. Jeżeli chodzi o zastosowanie narciarskie, to z rzadka używam reflektora dalekozasięgowego. Zwykle śnieg jest biały i najmocniejsze oświetlenie diodowe pozwala zobaczyć szczegóły terenu na sporym obszarze. To oczywiście nie wszysktie zastosowania MYO5SB - stała się ona moja podstawową czołówką (Zoom jest za ciężki, a MIKRA prawie nic nie świeci, poza tym jest niewygodna) - zabieram ją na letnie wycieczki piesze, także na wyprawy rowerowe w tych przypadkach głównie używam ekonomicznego, najsłabszego poziomu oświetlenia (wyjątkiem jest nocna jazda rowerem po nieznanym terenie wymaga już najszerszej wiązki z reflektora długozasięgowego). W tych zastosowaniach belt jest przeszkodą - podczas letniego marszu nie za bardzo jest gdzie przymocować pojemnik z bateriami, a na rowerze nie ma co zrobić z dyndającym kablem, więc udając się na krótką nocna przejażdżkę rowerem po mieście wybieram ZOOMa. Duże plus dla użytkownika to zasilanie przez paluszki. Baterie są ogólno dostępne, tanie, powszechnie używane w sprzętach fotograficznych, więc w awaryjnej sytuacji są pod ręką.
WODOSZCZELNOŚC, URAZY MECHANICZNE W tym temacie nie mam nic do zarzucenia: czołówka przeżywa kilkugodzinne deszcze. Jej mała waga powoduje, że wszelakie upadki nawet ze sporych wysokości są niegroźne. Zastosowany w obudowie plastik nie sztywnieje podczas mrozów, jest odporny na urazy mechaniczne. Wydaje się, żeby uszkodzić tą czołówkę trzeba na nią stanąć, albo najechać rowerem.
CZAS ŚWIECENIA Nie wydaje mi się, żeby poza speologią istniało jakieś zastosowanie, w które wymagałoby ponad 30 godzin świecenia. Przypuśćmy, że gubimy się na całą noc - więc niech będzie 15 godzin od 5 po południu (zmierzch) do 8 rano co daje 15 godzin i następnego dnia robimy to samo - co da 30 godzin. Dane producenta podają 75 gozin o najmniejszym, zasięgu przy temperaturze 20 C, co w przypadku belta bez problemu można uzyskać. Poza tym rzeczywisty czas świecenia zależy w dużej mierze od źródła zasilania. Na kiepskiej jakości akumulatorkach latarka będzie świecić krócej, niż podaje producent, natomiast zabierając za pazuchę drugi komplet baterii podwajamy czas użytkowania. Najdłużej, jak czołówka świeciła to były 4 godziny zimą, więc ledwo przeroczyłem połowę wartości podanej przez producenta w przypadku maksymalnego oświetlenia diodowego
TRANSPORT Czołówka posiada rewelacyjny, czysto mechaniczny sposób zapobiegania przypadkowemu włączeniu. Całkowite złożenie czołówki powoduje unieruchomienie obudowy reflektora, co uniemozliwia włączenie czołówki. 
Czołówkę przewożę byle jak wciskając ją do plecaka. Jedyne, o co mam na uwagę, to unikanie szarpania za kabel przy jej wyciągania.
PODSUMOWANIE MYO5SB jest lekka, niezawodna i perfekcyjnie wykonana. Wydaje mi się, że w większości zastosowań z powodzeniem może zastąpić 14 LEDowe potwory. Oczywiście, poza wagą, w niczym nie może z nimi konkurować, ale uważam, że dla nieekstremalnych zastosowań spokojnie wystarcza i jest dużo dużo tańsza. |