• Narrow screen resolution
  • Wide screen resolution
  • Auto width resolution
  • Increase font size
  • Decrease font size
  • Default font size
  • default color
  • red color
  • green color
Strona Główna arrow Recenzje sprzętu arrow Plecaki arrow [Plecaki duże] Deuter Air Contact 65+10L
[Plecaki duże] Deuter Air Contact 65+10L Drukuj Email
Redaktor: chróściel   
14.02.2008.


Specyfikacja plecaka:

Duży plecak transportowy z wygodnym system nośnym Deuter Aircontact. We wszystkich modelach Aircontact na rok 2005 wprowadzono ułożenie szyn stelaża w kształt litery X - pozwala to lepiej balansować ciężarem dodatkowo szyny wygięto w stronę lędźwi dzięki temu plecak doskonale pasuje do kształtu pleców.

Właściwości:

  • pokrowiec przeciwdeszczowy, uszyty z jednego kawałka materiału
  • kompatybilny system H2O (2 x po max 3.0L)
  • dwie komory oddzielone suwakiem
  • szeroki pas biodrowy z pełną regulacją
  • pas barkowy
  • dwie kieszenie zewnętrzne miechowe uszyte z materiału ściągane trokami
  • 2 kieszenie w kominie
  • po bokach plecaka dwie kieszenie kompresyjne po 4L każda
  • z przodu, zewnętrzna wysuwana klapa umożliwiająca schowanie dodatkowego bagażu
  • wewnątrz w komorze górnej, duża kieszeń zapinana na suwak
  • dodatkowe troki przy pasach nośnych pozwalają na lepsze dopasowanie plecaka
  • uchwyty do zamontowania sprzętu alpinistycznego
  • boczne troki kompresyjne
  • w środku naszywka informująca jak postępować w razie niebezpieczeństwa


System nośny: Deuter Aircontact + Vari Quick

Pojemność: 65 + 10 (komin) + 8 (kieszenie kompresyjne)

Waga: 2950 g

Wymiary
  • Wysokość: 83 cm
  • Szerokość: 40 cm
  • Głębokość: 29 cm

Materiał: Deuter-MacroTec/Deuter-Ripstop-Polytek/Deuter-Duratex


Recenzja:

Tak, to nie był maj… ale sierpień, kiedy to postanowiłem zakupić poprzez sklep Grappa, czyli wtedy jeszcze samotnie prowadzącą go Maję, Deutera AirContact 65+10L. Spodobał mi się ten plecak wizualnie od pierwszego widzenia, a Hammet, który posiadał już jego mniejszą wersję, polecał go z całego serca, więc w przypływie gotówki, dokonałem zakupu, ze świetną zniżką, jaką zaoferowała mi wtedy Maja i po kilku tygodniach od zamówienia (tak, tak wtedy BakoSport nie działał tak prężnie jak obecnie) stałem się dumnym posiadaczem tego niemieckiego produktu.

Pierwsze kroki.

No i otrzymałem plecaczek w kolorze czerwono- szarym. Jego dopasowanie nie sprawia większego problemu. Robi się to raz i solidnie ustawienia owe trzymają i trzeba przyznać, że u mnie z górą prawie od dwóch lat. Pierwszą rzecz, na którą zwróciłem uwagę był potężny pas biodrowy, dzięki któremu plecak ten spokojnie może sam stać, będąc w pełni obładowanym oraz mocny materiał zewnętrzny, który już nawet na pierwszy rzut oka, sprawia wrażenie solidnego, bo i takim jest.

System nośny.

nośny

System nośny Deuter`a AC 65+10L jest w sumie prosty, ale jak to wielokrotnie podkreślałem niesamowicie komfortowy, co uważam, należy w każdej możliwej chwili przypominać.
Zacznę może od góry: mocne szelki, z wyściółką z AirMesh, która ma za zadanie wchłanianie potu. Same szelki są szerokie i łatwo je regulować nawet podczas wycieczki. U góry mamy możliwość ustawienia dwóch wysokości zaczepu szelek. Osobiście korzystam z dolnego, dzięki czemu wygodniej tacha mi się plecak. Po prawie dwóch latach, łącznie ok. 5 miesiącach spędzonych w górach, szelki nie zbiły się, jak to ma miejsce w wielu plecakach i nadal dają wysoki komfort nawet po wielogodzinnych wojażach.
Dość ciekawa rzecz, którą można znaleźć w tym plecaku, to miejsce na głowę (w razie gdyby ktoś zechciał spojrzeć, co tam u góry słychać), które znajduje się na wysokości górnego zaczepu szelek, za uchwytem do podnoszenia. Sam pomysł jest fajny, jest to po prostu sztywne wgłębienie, ale wysokość, na której się toto znajduje absolutnie nie pozawala na wykorzystanie, przynajmniej w tym celu. Ot taka ciekawostka z zakresu chyba wędkarstwa, żeby coś tam zdanie więcej napisać w specyfikacji plecaka.
Stelaż szynowy (alu) składa się z dwóch listw ułożonych (przecinających się) w kształcie litery X, co podobno ma umożliwić lepsze dopasowanie się do pleców, szczególnie w odcinku lędźwiowym. Jednak porównując tenże system z zamieszczonym w Natalexie Solothurnie składającym się przecież z dwóch klasycznych, pionowych, równoległych listw alu, zbytnio różnicy nie można odczuć. Sama poduszka znajdująca się właśnie w okolicach odcinka lędźwiowego, jest wygodna i rzeczywiście absorbuje wszelakie niewygody, nawet podczas schodzenia czy zbiegania w podskokach przy full załadowanym plecaku. Regulacja samego systemu nośnego następuje poprzez system szumnie brzmiący VariQuick, który jest niczym innym jak systemem drabinkowym, regulowanym za pomocą rzepów. Daje on możliwość dość szerokiej manipulacji i praktycznie idealnego dopasowania do własnych pleców.

n

Na całym obszarze styku wszelakich części systemu nośnego z ciałem mamy do czynienia z wyściółką AirMesh. Co do niej, to naprawdę świetnie umożliwia wchłanianie potu w głębsze partie elementów nośnych. Ma to swoje plusy i minusy- zasadniczo nie odczuwamy wilgoci bezpośrednio, gdy maszerujemy, jednak, gdy plecak swoje odstoi, to właśnie tam odnajdziemy zbiorowisko wilgoci, której pozbycie trochę trwa. Nie jest to jakiś wielki problem, ale warto o tym wspomnieć, bo czasem, szczególnie na wietrze, bywa to nieprzyjemne. W sumie jedyną wadą tej wyściółki jest to, że pierwsza warstwa to siateczka i między jej oczka dostają się igły z drzewek, które ciężko wyciągnąć, a po jakimś czasie zbiera się tego dość duża liczba, która może stać się upierdliwa z powodu swoich zdolności do kłucia. Niby nic wielkiego, ale takie „szpilkowanie” przez kilka godzin potrafi doprowadzić do szału, a samo wyjęcie kilkuset szpileczek potrafi zająć ładne kilka chwil.

air

Ogromną zaletą tego plecaka, o której już wspomniałem na początku, jest ogromny pas biodrowy. Nie wiem ile procent ciężaru przenosi na biodra, ale tak skutecznego nośnika dawno nie spotkałem. Jest on również na tyle sztywny, że umożliwia pionowe postawienie ok. 25 kilogramowego plecaka bez najmniejszego problemu. Reguluje się go dzięki dwóm bocznym trokom, oraz poprzez troki główne, które połączone zostają solidną Deuterowską klamrą. Tak jak pozostałe części systemu nośnego, również i ten pas, posiada od swojej wewnętrznej strony wyściółkę AirMesh. Na lewym ramieniu znajduje się mała kieszonka, w której można schować kilka groszy na wszelką potrzebę.


d

Zamki, kieszenie, system H2O.

Deuter AirContact i jego dodatkowe wyposażenie w postaci wszelakiej maści kieszeni i kieszonek, może służyć za schowek przeróżnych rzeczy. Łącznie mamy do dyspozycji, z tego, co ja przynajmniej wiem, 9 kieszeni i wygląda to mniej więcej tak: 1 w klapie od strony wewnętrznej; 1 siateczkowa w klapie; 1 bez zamka w komorze głównej od strony pleców; 1 na zamek w komorze głównej- z przodu; 1 w odpinanym panelu na zamek; 2 boczne skrzelowe; 2 boczne zewnętrzne. Pomijam już fakt, że dla mnie kieszenie skrzelowe mogą nie istnieć, bo poprzez ich zapełnienie blokuje się wykorzystanie troków bocznych. Należy też wspomnieć, że „skrzelówki” należą do szumnie brzmiącego systemu H2O, który składa się właśnie z nich oraz otworu (poprzez który można poprowadzić rurkę do camelbaga), który znajduje się w ich górnej części, prowadząc dalej do uchwytów na rurkę zamontowanych na szelkach. Jak ta całość się sprawuje- nie wiem i raczej się nie dowiem, bo camelbaga nie zamierzam kupować ;).
Zamki, które pomagają zabezpieczyć nasz bagaż, to nie sławetne YKK, ale Deuterowski wynalazek, który nie dość, że sprawia wrażenie solidnego i niezawodnego, to takim po prostu jest. Przez dwa lata nie napotkałem żadnych problemów z zacinaniem- raczej sobie bardzo chwalę, to, że łatwo chodzą, oraz jakimikolwiek awariami. Każdy suwak wyposażony został w stałe (zszywane) taśmy, wykonane z tego samego materiału, co wierzchni.
Zewnętrzne kieszenie boczne można zamknąć poprzez zaciągnięcie troków, które znajdują się w ich górnej części. Zasadniczo mieści się w nich termos 0.7L, ale np. butelkę PET 1.5L, ciężko już tam upchnąć, aczkolwiek da się ;). Zazwyczaj wsadzam ją do góry nogami, więc problemu nie ma.

Komora główna, klapa, pokrowiec przeciwdeszczowy.

Zacznijmy od tego, że kształt samego plecaka to takie cudo zwężające się ku górze. Dół jest szeroki, natomiast góra o jakąś 1/3 węższy. Z jednej strony nadaje to plecakowi fajny, lanserski wygląd, jednak z drugiej może być utrudnieniem dla przedmiotów, które długością gonią wysokość plecaka. Ale zacznijmy od początku…
Komora główna dzielona jest poprzez zamykaną na zamek przegrodę wykonaną z mocnego materiału, w dotyku przypominającego impregnowaną cordurę. Dzięki temu, że znajduje się tam zamek, możemy podzielić komorę częściowo, pozostawiając np. miejsce na wrzucenie namiotu po jednej ze stron. Nie da się tego zrobić, gdy przegródka zaciągana jest na sznur. Deuterowskie rozwiązanie, daje nam możliwość idealnego podziału plecaka na dwie części, bez konieczności mieszania ze sobą zawartości tych dwóch. Dzięki temu u góry spokojnie może znajdować się śpiwór i ciuchy, a na dole wszelakie, lżejsze przedmioty, które zresztą łatwo da się wydobyć, bez tak niepotrzebnego i wkurzającego grzebania po ciemku w czeluściach plecaka. Poza tym, przynajmniej dla mnie, w taki sposób naturalnie, rozłożony zostaje właściwie ciężar bagażu. Jedyną wadą, jaką da się tutaj zauważyć jest to, że namiot, poprzez zwężający się kształt plecaka, nie stoi pionowo, ale pod pewnym kątem i w ten sposób często i gęsto blokuje włożenie przedmiotów większych do komory górnej. Staje się to po kilku dniach w terenie dość denerwujące, kiedy to nawet w deszczu koniecznie trzeba zachować pewien porządek pakowania, gdzie namiot niestety musi zostać umieszczony jako pierwszy, a co za tym idzie, czasem możemy ładnie zmoczyć swe rzeczy. No, ale trzeba sobie umieć jakoś radzić ;).
Natomiast przyznać należy, że owa pojemność 65L, bez komina, daje niesamowite możliwości pakowania i jest to jedna z największych 65-cio litrówek, jakie spotkałem. Jeśli chodzi o wyposażenie letnie, mając na myśli spanie w terenie pod namiotem, nie ma żadnego problemu, aby prócz karrimaty, spakować wszystko do środka. W moim przypadku pozostanie nawet trochę luzu na browarki ;). Zimowe wyposażenie, to już trochę inna bajka i niestety, ale na zewnątrz, prócz maty, leci też namiot. Komentarz do możliwości troczenia czegokolwiek, pojawi się w dalszej części recenzji.
Dodać należy, że komorę główną można poszerzyć o komin. Sama komora zamykana jest już na sznur, a materiał, który w tym miejscu stanowi przegrodę, to coś na kształt sztywnego ortalionu. Uważam osobiście jednak, że w przypadku zapełnienia z kominem nie należy zbytnio szaleć z Deuterem szczególnie na wąskiej grani, ponieważ, ogromnie traci on wtedy na stabilności, czego zdrowo doświadczyłem przy maksymalnie wypakowanym plecaku.

Klapa jest zaskakująca pojemna. Należy podkreślić, że plecak może się również i bez niej obejść- jest całkowicie demontowalna. Świetnym jej uzupełnieniem jest znajdująca się na jej dnie siateczkowa kieszeń, w której to można przechowywać jakieś drobne przedmioty. Na dole klapy, od strony komory głównej, znajduje się dodatkowa kieszonka zamykana na zamek. Nadaje się ona do przechowywania płaskich przedmiotów jak dokumenty czy mapy. Tam też znajduje się plakietka z informacjami, jak postępować w przypadku zagrożenia i wzywania pomocy.

Pod komorą główną, od strony pleców znajduje się zamek, który chroni kieszeń z pokrowcem przeciwdeszczowym. Pokrowiec ten jest doczepiany na plastykowy karabińczyk do plecaka. Jest koloru niebieskiego, z wypaśnym białym, ogromnym logo Deutera ;). Zasadniczo jest w stanie ochronić przed deszczem plecak, jeśli nic nie jest do niego przytroczone, a co najwyżej mata samopompująca. Po przytroczeniu namiotu i z drugiej strony maty, jest to już niemożliwe. Ogólnie pokrowiec ten trzyma się plecaka za pomocą gumki, którą zakończone są jego brzegi na całej długości. Problem polega na tym, że poza tą gumeczką, nie ma nic, co by się trzymało plecaka i przy mocnym powiewie wiatru, po prostu odpada i smętnie powiewa przyczepiony jedyne na karabińczyku. Oczywiście rozwiązań tego problemu jest wiele- jak choćby takie jak w pokrowcach HiMountain. I tak jak sam pokrowiec nie przemaka, to pojawia się kolejny kłopot: na jego dole znajduje się mała dziurka odpływowa, która ma za zadanie wypuszczanie wody, która się dostanie do wnętrza pokrowca, jednak zamiast to robić, to okolice tego odpływu, czyli cały spód pokrowca tworzą zbiornik wody, która skutecznie przedostaje się do spodu plecaka komory dolnej. Zatem polecam kompletnie nie używać tego pokrowca, nie wyjmować z dolnej kieszeni i traktować go jedynie jako ochronę właśnie spodu komory głównej przed wilgocią.


Troki, szpejarka, panel.

Troki boczne są bardzo krótkie i nie pozwalają zasadniczo na przytroczenie niczego więcej niż samopompy lub ostro zgniecionej karrimaty. Oczywiście można to rozwiązać dokoptowując dodatkowe troczki i wtedy rzeczywiście da się podczepić namiot, co też zimą robię. Jednak zadaję sobie też w tym momencie pytanie, czy w plecaku za ponad 700 zł, tak właśnie powinno być. No cóż- radzę po prostu wziąć to pod uwagę i koniec.
Same troki zapinane są na klamry deuterowskie i nie puszczają, zgrabnie trzymając nasz dobytek. Istotnym dla mnie był brak troków na górze klapy, mimo, że są tam do tego „szlufki”. Chciałem dokupić oryginalne, ale dowiedziałem się, że Deuter takowych oddzielnie nie sprzedaje, zatem zapożyczyłem wisportowskie.

d

Fajnie również by było, gdyby zapięcia dolnej komory przechodziły spodem, a nie zaczynały się od przodu, bo dałoby się podczepić jeszcze jakiś badziew od dołu.
Panel przedni to fajna rzecz, ponieważ można za nim schować np. płachtę namiotową, albo wrzucić bluzę, bez obawy zaginięcia. Trzeba też zaznaczyć, że troki boczne połączone są właśnie z nim, a nie bezpośrednio z plecakiem. Zatem po ich rozpięciu panel nam po prostu opadnie. Od wewnętrznej strony znajduje się na nim płaska kieszonka, która dla niewtajemniczonych, jest raczej nie do odnalezienia z powodu zamka schowanego za patką. Myślę, że ciekawiej byłoby gdyby panel ten dawało się zdemontować w razie takiej konieczności lub potrzeby.

sz


Szpejarka jak dla mnie jest średnio przydatna z tego powodu, że jest pojedyncza. Zasadniczo ciężko do niej przyczepić raki, ponieważ będą nam się majtać, dlatego lepiej zamocować jej na górnej klapie. Zasadniczo jak ktoś się uprze, to coś z nią zrobi, ale ja raczej nie korzystam z niej z wyżej wymienionego powodu.


Podsumowanie.

Deuter Air Contact 65+10L wydaje mi się dobrym plecakiem. Na pewno ma kilka wad, których doświadczyłem przez prawie dwa lata użytkowania, jak za krótkie troki, brak stabilności przy wyciągniętym kominie, bezsensowny pokrowiec przeciwdeszczowy no i przede wszystkim cena, która dla wielu jest po prostu nieosiągalna. Bezsprzecznie jednak jest to plecak wysokiej klasy o niesamowitej wygodzie i komforcie, jaki zawdzięcza swojemu systemowi nośnemu. Godna podziwu jest też możliwość rozsądnego wykorzystania całej pojemności, jaką ofiaruje nam ten plecak. Oczywiście są tańsze, również i polskie plecaki, jak Wisportowski Wolverin, które oferują też wygodne systemy nośne, ale powiem szczerze: akurat ten Air Contact, to taki plecak, któremu ufam i wiem, że po 12 godzinach na szlaku nie da mi jakimś śmiesznym uciskaniem, dociskaniem, niewygodą, o sobie znać. Często i gęsto unerwiał mnie brak, oryginalnie, możliwości troczenia, utrudnione przez zwężający się kształt komory głównej, pakowanie. Zastanawiałem się dość długo czy go nie sprzedać, były też chwile zwątpienia po przymierzeniu i ponoszeniu wielu innych plecaków o podobnej pojemności i porównywaniu systemów nośnych, jednak twierdzę jedno: to po prostu dobry plecak. Naprawdę nie żałuję, że w niego zainwestowałem!

tatry


* jeżeli chcesz o tym podyskutować, zapraszamy na forum.
Zmieniony ( 08.11.2008. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Nasi Partnerzy:






Reklama
Mamy książki o każdej tematyce. Nie wierzysz? Sprawdź nas.
majorka wczasy - niezapomniane chwile w miejscu w którym się zakochasz. Kliknij już teraz.
Wyśmienita pizza poznań! Zamów sobie niesamowicie przepszyną pizzę przez internet.
Piękne wazony do każdego wnętrza kupisz na smakprostoty.pl. Wejdź i zobacz!