|
Autor: Vick 
Cztery lat temu, po powrocie z Bieszczadów, niesamowicie wymęczony targaniem starego plecaka, zdeterminowany poszedłem zorientować się, co w kwestii lepszych plecaków teraz można kupić.
I stało się. Rock & Ice – plecaczek od razu wpadł mi w oko.
Przymierzyłem, pomacałem, poskakałem z nim na plecach, na oko oceniałemjego objętość – wydawał się większy – tak ok. 50 litrów. Kupiłem. Ja posiadam jego II wersję, obecnie dostępna jest wersja IV, także test postaram się napisać przekrojowo-porównawczy, ponieważ część wad drugiej wersji została usunięta.
Dodam jeszcze, ze plecaka używam niezgodnie z jego pierwotnym przeznaczeniem. Plecak jest wspinaczkowy, dla mnie stanowi plecak trekkingowy, takżewiele uwag będzie dotyczyło właśnie takiego stosowania i jego wygody, bądź niewygody do tych celów. Budowa: 
R&I jest plecakiem przeznaczonym do wspinaczki skałkowej i lodowej. Objętość plecaka podawana przez producenta – 42 litry zawarta jest w jednej, wąskiej komorze. Komora ta jest zaciągana linką i posiada drugą linkę kompresującą. Dodatkowo przez środek poprowadzony został trok z klamrą nexusa ściągający „komin”. Całość przykrywana jest klapą z dużą kieszenią i kieszonką na dokumenty pod spodem. Na klapie umieszczona jest linka/gumka ze ściągaczem. W wersji II klapa przymocowana jest 3 trokami od strony pleców i dwoma trokami od przodu. Długość tych troków umożliwia wysunięcie klapy bardzo wysoko i upakowanie pod nią np. liny (podpiętej również pod w/w dodatkowy trok ściągający), kurtki czy np. śpiwora. Oczywiście wyciągnięcie klapy nie idzie w parze z kominem – ten praktycznie nie występuje. Kolejne wersje plecaka posiadają jedynie 2 troki od strony pleców, ponadto w wersji IV po środku umieszczony jest otwór na rurkę bukłaka z wodą. Klapa ma taką konstrukcję, że nie zawadza o kask wspinaczkowy.
Dół plecaka jest ścięty – taka konstrukcja ułatwia schodzenie po stromych odcinkach – plecak nie szoruje po skale. W użytku trekkingowym podcięcie utrudnia pakowanie – zostaje na dole nieco wolnej przestrzeni– chyba, że upychamy tam coś „plastycznego”. Podejrzewam, że przy przenoszeniu lin i szpeju nie ma to znaczenia.
Przez środek plecaka przebiega szpejarka dodatkowo wszyta na szerszej taśmie – zapobiega to wyrwaniu taśm np. przy zahaczeniu przypiętym do niej karabinkiem o gałąź. Na dole doszyte są 2 nieregulowane pętle na czekany, powyżej których wszyte są krótkie troki do przypięcia stylisk. Troki „obejmują” paski ściągające klapę co początkowo wydawało mi się trochę kłopotliwe, ale w użytkowaniu nie stwarza żadnych problemów. Po bokach znajdują się po 2 troki kompresujące, jednak na tyle długie, że można do nich przypiąć karimatę a nawet namiot (zdarzało się, że niosłem tak dwa namioty).
Kompresja tymi trokami jest wzorowa, a dodatkowo można do nich dopiąć kieszenie boczne. Wersja IV ma zmienione mocowanie czekanów – zastosowane zostały tunele i klamry, dzięki czemu można je szybciej wyjąć i schować. Osobiście nie używam dziab, wiec ta rewolucja mnie „nie rusza”. Pętle mogą służyć do przenoszenia również nart – jednak do spięcia ich u góry potrzebny jest dodatkowy trok dopięty do uchwytu transportowego. Można jeszcze dostać pośrednią wersję IV – nowy system nośny i stare mocowanie raków, jednak była to krótka seria. 
System nośny: 
Rock & Ice ma prosty, nieregulowany system. Jest on na tyle wygodny, że używam plecaka jako transportowego, a nie zgodnie z przeznaczeniem – wspinaczkowego.
Plecak posiada szeroki pas biodrowy oraz miękko wyściełane szelki z paskiem piersiowym i górnymi odciągami stabilizującymi ładunek. Wersja II i III oparta jest na pojedynczym płaskowniku aluminiowym z poprzeczka w kształcie litery T. Listwa biegnie w tunelu wzdłuż kręgosłupa. Szelki doszyte są do środka plecaka na miękkich,„skrzydłowatych” poduszkach wypadających na wysokości łopatek. Stelaż oczywiście należało wygiąć aby dopasować go do krzywizny kręgosłupa – i tu pojawiają się wady:
- nit trzymający kształt T był aluminowy, co w krótkim czasie zaowocowało jego ścięciem. reklamacja załatwiona została załatwiona szybko i wprawiono mocniejszynit (wygląda tak samo ale ten trzyma). - po dogięciu dołu, tak żeby nie uwierał w dolne kręgi – poduszka lędźwiowa pasa biodrowego, mocowana na rzep lubi się odpinać. Odpinana poduszka miała ułatwiać „windowanie” plecaka na linie podczas wspinaczki wielkościanowej, najwidoczniej nie sprawdziło się to, ponieważ wersja III poduszkę tę ma już wszytą na stałe.
Wersja IV ma zupełnie zmieniony system – dwa płaskowniki krzyżują się w kształt litery X, co konstrukcyjnie daje sztywność niemalże płyty, ale waga znacząco spada.
Wyściółka pleców ułożona została w dwa pasy po bokach kręgosłupa tworzące efekt „komina” wzdłuż kręgosłupa, a ich poprzeczne kanały dodatkowo wentylują plecy.
Pas biodrowy nieznacznie się zmienił – w stosunku do wersji II zyskał szpejarki (już w III). Producent opracowuje już nowy pas biodrowy, lepiej obejmujący biodra, podejrzewam, że jeśli będzie V generacja – zyska właśnie ten pas. Porównując oba systemy stwierdzam, że teraz wybrałbym ten nowy. Stary system jest bardzo wygodny nawet przy ciężarze 20-25 kilo, jednak nowy daje bardzo dobre przesztywnienie pleców i przeniesienie ciężaru na biodra w 2 miejscach, a nie jak poprzedni model tylko w jednym. Na pasie biodrowym brakuje mi tylko małej kieszonki na drobiazgi – ale w plecaku do wspinu trudno tego oczekiwać. 

Materiały 
Cóż więcej mam napisać 100% Cordura by DuPont.
Gramatura 1100, po 4 latach, podczas których wielokrotnie miał kontakt z różnymi typami powierzchni, „wyskakiwał” z pociągu na peron, był fotelem, poduszką... czasem ocieplaczem na nogi. Plecak wygląda niemalże jak nowy – oczywiście nie liczę tu naturalnej patyny – jest brudny 
Sam materiał nawet bez pokrowca nie puścił wody do środka. Przemokła jedynie kieszeń w klapie. Użyte w II generacji taśmy 25 mm są mocne i grube, jednak zostały wymienione na lżejsze i minimalnie cieńsze, ponieważ poprzednie podczas przesuwania robiły się blade (wycierały się niemal jak dżinsy) – mnie to absolutnie nie przeszkadza – ważne ze trzymają 
Klamry, stopery i inne plastiki oczywiście Nexus (zatrzaskowe) i Duraflex (samozaciskowe, stopery). Wyściółka pleców to siateczka kontaktowa i tkanina 3D mesh - przez okres użytkowania nie widać śladów ubicia. 
Użytkowanie: 
Od samego początku plecak wiernie służy mi jako wygodny wór na dobytek Nie był może poddany jakimś ekstremalnym próbom, ale niejedno przeszedł. W zasadzie sprawdza się jako plecak na wypady weekendowe, ale i na wyjazdy dwutygodniowe – duże możliwości troczenia sprawiają, że można go „objuczyć” sprzętem nawet na miesiąc. Do szpejarki spokojnie da się przytroczyć statyw fotograficzny lub kije. Specjalnie nie przejmowałem się dbaniem o niego. Plecak w moim mniemaniu musi wytrzymać siadanie na nim, spanie a czasami zjazd po stoku. Standardem jest wyrzucanie go z pociągu na peron tuż przed odjazdem (gapa ze mnie czasem). Ani razu nie miałem wrażenia, że mój R&I tego się zlęknie.
Brak pokrowca przeciwdeszczowego nie jest dla mnie problemem – mam osobny, który chowam w płaskiej kieszeni na plecach (w wersji II zapinana na zamek).
W wersjach poprzednich nie było możliwości wyjęcia rurki bukłaka z wodą, w moim przypadku radziłem sobie wyjmując ją przez nie do końca zaciągnięty komin, ale mój bukłak ma bardzo długi wężyk – przy innych byłoby to niewygodne. Obecnie plecak ma osobną kieszeń na bukłak, rzep do podwieszenia go i wyjście na rurkę trochę powyżej wszycia szelek –dokładnie po środku, można wybrać stronę, z której chcemy mieć ustnik.
Przeróbki i pomysły:
Podczas używania nasunęło mi się parę pomysłów oraz zauważyłem parę braków tego plecaka, które w kolejnych wersjach (zwłaszcza IV) zostały poprawione.
Pierwsza przeróbka nastąpiła po pół godzinie od kupna – rozciąłem zakończenia troków mocujące klapę – dało to możliwość odpięcia klapy (po dołożeniu taśmy i 2 klamerek możliwe było zrobienie torby na ramię – ale nigdy tego nie używałem) Z uwagi na transportowy charakter mojego egzemplarza zależało mi na dużych możliwościach troczenia. Zwiększyłem je przez dodanie do bocznych troków (w miejscu wszycia przy panelu frontowym) przelotek, przez które można przepleść dodatkowe troki i stworzyć np. mocowanie dla rakiet śnieżnych lub frontowe mocowanie dla mokrej kurtki.
Dodatkowe mocowanie dla troków zostało doszyte na spodzie plecaka –wygląda podobnie jak mocowanie troków na klapie większości plecaków. Można dzięki temu przymocować tam dodatkowy ekwipunek tuż przy środku ciężkości ciała (tak umieszczone mocowanie może o coś zaczepiać).
Niezrealizowany pomysł to kieszonka na pasie biodrowym oraz trzymadełko na bidon. W oparciu o konstrukcję R&I mam nadzieję niedługo zobaczyć plecak zrobiony dla narciarzy (pomimo, że główny projektant chce go stworzyć w oparciu o plecak HaNegev )
Wszelkie przeróbki były wykonane niewielkim kosztem u producenta w ramach dożywotniej obsługi pogwarancyjnej (chociaż jeszcze rok gwarancji jeszcze pozostał). 
Wady:
- kształt plecak rozszerza się ku górze, co w połączeniu ze ściętym dołem daje dość niewygodny sposób pakowania i groźbę wysokiego umieszczenia środka ciężkości.
- duża klapa przy niewypakowanym plecaku smętnie zwisa i podskakuje (przez nią też plecak wygląda na większy). - nowe mocowanie do czekanów (nie ma możliwości przenoszenia nart) - szpejarka na środku jest trochę „dla picu”, z tego co wiem większość sprzętu raczej się nosi w środku, unikając jego zniszczenia i obijania o skały, a przy wielkiej ścianie i tak szpejarkę ma się w okolicy biodra.
- brak kieszonki na pasie
Zalety: - wygodny system nośny (obecnie jeszcze lepszy)
- duże możliwości troczenia
- mocno wyciągana klapa - kształt – podcięcie ułatwia schodzenie po skałkach - Cordura - dobra kompresja i długie troki boczne <> jeżeli chcesz podyskutować: zapraszamy |